233&degC logo

Jakub Steczko

Tłumacz literacki

PROPOZYCJE WYDAWNICZE

Lista przetłumaczonych przeze mnie książek

Zainteresowani mogą się zapoznać z notami wydawniczymi oraz cytatami z recenzji. Jeśli wydawnictwo udostępniło w sieci fragment powieści, publikuję wiodący doń odnośnik. Skany okładek są mojego autorstwa. Tetralogia Próba krwi i stali (Sasha, Petrodor, Tracato, Azyl), Santa Olivia oraz Wyskok są moimi propozycjami, do których udało mi się przekonać wydawców. Pozostałe przekłady zostały wykonane na zlecenie.

Sasha

ISBN: 978-83-7686-175-3

Sasha

Próba krwi i stali, tom I

Joel Shepherd

„Gdybyś, jak ja, widziała tak wielu ludzi zabitych, a wszystko z tego powodu, że jeden wierzy w to, a drugi w tamto, nie uważałabyś tego za tak nieszkodliwe. Opowieści i legendy są zabawne, ale przekonania, Sasho, przekonania bywają niebezpieczne. Uważaj, w co wierzysz, wiara bowiem jest znacznie groźniejsza od mieczy”.

„Miłośnicy Pieśni lodu i ognia autorstwa George'a R. R. Martina powinni być usatysfakcjonowani”. — Booklist

„To książka, po którą zdecydowanie warto sięgnąć”. — Fantasy Book Review

Sashandra była kiedyś księżniczką w Lenayin, jednak po śmierci ukochanego brata nie miała dłużej ochoty patrzeć na własnego ojca ani brać udziału w intrygach dworskich stronnictw.

Wybrała życie wśród wiernej lenayińskim tradycjom i wierzącej w starych bogów społeczności goeren-yai. Najlepszy mistrz zaczyna szkolić ją w pradawnej sztuce walki, svaalverd.

Jednak nawet mistrzostwo miecza nie zmieni tego, że Sasha jest córką króla i musi być gotowa stawić czoło nie tylko armiom, ale też spiskowcom z królewskiego dworu. Na dodatek buntowniczy, dziki charakter Sashy przyciąga niepożądany rodzaj uwagi, tym bardziej, że poczynaniami młodej kobiety często kieruje gorący temperament.

Gdy po raz kolejny w Lenayin wybucha zbrojny konflikt między będącą u władzy verentyjską arystokracją a pogańskim ludem goeren-yai, Sasha musi dokonać trudnego wyboru i opowiedzieć się po którejś ze stron.

Należy przecież do obydwu światów. I do żadnego z nich.

„Ale świat jest, jaki jest, Sasho. Nie zaznasz spokoju, dopóki się z tym nie pogodzisz. Ludzie umierają i ludzie zabijają, i nawet jeśli wszyscy nosimy w sobie skazę, nie zdołamy osiągnąć niczego wzniosłego, pozwalając pokonać się wrogom”.

*

„Wyraziści bohaterowie, niespodziewane wydarzenia, wartka i wciągająca akcja to sztandarowe cechy tej opowieści. Jeśli tylko macie ochotę wybrać się w podróż do świata pełnego walki, intryg i honoru, nie możecie wybrać lepiej”. — http://gexe.pl/ksiazki/art/4030,sasha

*

Sasha to lektura wymagająca, ale i niezwykle satysfakcjonująca. Na pochwałę zasługuje tu dobre tłumaczenie, które w niczym nie umniejsza przyjemności płynącej z czytania. Wielowątkowość, odpowiednie rozplanowanie elementów powieści oraz rozmach — oto, czym w skrócie jest Sasha. Jeśli to Was nie przekonuje, to nie wiem, co innego by mogło. Reasumując, pierwszy tom Próby Krwi i Stali to zaskakująco (a może nie?) niezła książka, przy której nie da rady się nudzić. Opowiadana w niej historia wciąga do samego końca i nie daje o sobie zapomnieć. W każdym aspekcie powieści widać, że jest ona niezwykle dopracowana i przemyślana […]. Uważam, że wokół Sashy słusznie powstał taki szum i liczę, że wielu z Was pójdzie po rozum do głowy i sięgnie po tę powieść. Naprawdę warto!” — http://zrecenzujemy.blogspot.com/2014/08/sasha-joel-sheperd.html

*

„Pierwszy tom serii: «Próba krwi i stali» przenosi nas w świat, który z chęcią poznacie. Świat rycerskości, ale i zwykłych machlojek, dbania tylko o swój interes, ale też tych, którzy zdolni są się poświęcić. To nie jest łatwa lektura do poduszki, to wszechświat, w który musicie wejść, często zerkać na mapę, nie dać się zwieść i naprawdę pozwolić się wciągnąć. Musicie opowiedzieć się po którejś ze stron i podjąć pewne decyzje… To zwyczajnie naprawdę dobre fantasy!” — http://7smoki.eu/?p=7822

*

„Sasha, to książka która zawiera w sobie wszystko to co tygrysy lubią najbardziej. Rozbudowaną, dobrze skonstruowaną fabułę, dworskie intrygi, dobrze zarysowane tło, bogaty, prawdopodobny świat, bohaterów pełnych życia i ikry. A co ważniejsze nie doszukałam się w niej odniesień do innych najbardziej znanych sag political fiction (Miecz prawdy, Koło czasu, gra o tron). […] Przemyślana geografia, dostosowane do niej życie społeczno–gospodarcze, stopniowe, bardzo płynne wprowadzanie w historię, akcja wartka, ale nie galopująca. Wszystko to sprawia, że powieść czyta się po prostu przyjemnie. Do tego mamy jeszcze całą galerię barwnych i bardzo prawdziwych bohaterów. […] Podobało mi się na tyle, że świńskim truchtem podążyłam do księgarni i nabyłam pozostałe dwa tomy. Trzeci mam zamówiony. Polecam”. — http://bookeaters.pl/joel-shepherd-sasha-proba-krwi-i-stali-t-1/

*

„«Sasha» to pierwsza część tetralogii «Próba krwi i stali» będąca świetnym zaproszeniem do niesamowitej i bardzo rozległej przygody. To powieść z potencjałem, który wierzę, że Joel Shepherd wykorzysta w kolejnych częściach cyklu. Do sięgnięcia zaś po nią zachęcam wszystkich wielbicieli epickiego fantasy. Nie zawiedziecie się”. — http://fantasybook.idl.pl/modules.php?name=Reviews&rop=showcontent&id=768

*

Sasha to naprawdę niesamowita książka, która zadowoli nawet najbardziej wymagających wielbicieli epickiego fantasy”. — http://ogrodpelenksiazek.blogspot.com/2013/11/sasha-joel-shepherd.html

*

„Książka zdecydowanie zasługuje na uwagę, z tym większą przyjemnością polecam ją czytelnikom ceniącym kunsztownie zbudowaną fabułę, głęboką i poważną, a zarazem przepełnioną ową czarowną mocą mistrzowskiej wyobraźni, profesjonalnego pióra i rozbudowanej wielowątkowości. Epickie, klimatyczne fantasy w kunsztownie stylowym wydaniu… Polecam”. — http://urodaizdrowie.pl/joel-shepherd-sasha-recenzja

*

„Po lekturze tego ponad sześciuset stronicowego dzieła (grubością niemal dorównuje Grze o tron Martina) mogę otwarcie przyznać, że pan Joel Shepherd jest dla mnie odkryciem roku, a jego Próba krwi i stali zasługuje na jedno z wyższych miejsc w moim prywatnym rankingu ulubionych książek. Ostatnimi czasy rzadko jakiekolwiek powieści zachwyciły mnie tak jak ta seria. […] Nie zostaje mi nic innego, jak tylko szczerze polecić Wam Sashę. Powieść nie tylko fascynuje historią, światem i bohaterami — dzięki niej i uniwersalnym mądrościom w niej zawartym skłania do myślenia i odnoszenia pewnych sytuacji z książki do świata, w którym żyjemy. To książka pełna zawiłości i intryg, historia o wielkim potencjale”. — http://ksiazki-rozmaite.blogspot.com/2015/07/sasha-joel-shepherd.html

*

„Po raz pierwszy widzę tak dobrą powieść, nieznanego mi dotąd autora. Jest wielowątkowa, posiada bardzo ciekawą i głęboką fabułę oraz zaskakuję, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. […] To na co warto zwrócić uwagę w książce to sceny batalistyczne. Opisane z wielkim rozmachem stają się dobrą wizytówką książki. Co jeszcze? Oczywiście niesamowici bohaterowie, z którymi aż żal było mi się rozstawać. Bardzo polubiłem Sashę i dlatego z niecierpliwością czekam na jesienną premierę drugiego tomu tej niezwykłej sagi. Czy warto? Tak! To prawdziwa fantastyczna uczta, istna perełka gatunku oraz głęboka lektura na wakacje i nie tylko. Książkę bardzo serdecznie polecam!” — http://michalo-magic.blogspot.com/2013/08/24-joel-shepherd-sasha.html

*

Sasha, pierwsza część Próby krwi i stali, która jest porównywana do Gry o tron jest niebywała. Posiada wszystkie cechy, które cenię w książkach - niezwykłą fabułę, ciekawych bohaterów, intrygi dworskie, bitwy, rozbudowane opisy i wiele więcej. Każdy fan fantastyki jak i nietuzinkowych opowieści powinien być usatysfakcjonowany całą książką włączając wątek główny z każdą poboczną «misją». […] Idealne słowa na sam koniec recenzji to — Polecam jak najbardziej!” — http://niezapomniany-czas-czyli-o-ksiazkach.blogspot.com/2013/07/sasha.html

*

„Ważąc argumenty — początek tetralogii jest interesującą, przyzwoitą pozycją, którą stworzył solidny rzemieślnik pisarski i wyszło mu to chyba lepiej, niż podejrzewał. Miłośnicy politycznego fantasy dostaną to, co lubią, wstydu nie ma. Przeczytałem Sashę z przyjemnością, zasiądę zapewne do tomu drugiego, licząc na mile spędzony czas […]”. — http://ksiazki.wp.pl/rid,5887,tytul,Dziewczynka-z-ostrym-mieczem,recenzja.html

*

„«Sasha» to świetna fantasy, gdzie autor niezwykle zręcznie splata wątki polityczne z losami poszczególnych bohaterów, wplatając w to na dodatek konflikty religijne, obyczajowe czy narodowościowe. Dla mnie rozwikłanie tej pajęczyny byłoby nie do zrobienia, Joel Shepherd robi to bez wysiłku i jakby od niechcenia. Równie kunsztownie pokazani są bohaterowie — nawet drugoplanowi są wyraziści i pełni życia. A już główna bohaterka to prawdziwy majstersztyk. Buntowniczka, feministka (tak byśmy ją nazwali), jak kot łażąca swoimi drogami, asertywna do bólu, szczera i prostolinijna, a przy tym inteligentna. Robi to, co trzeba zrobić i co dyktuje jej sumienie, ale nie idzie do celu po trupach i beznamiętnie. To dziewczyna pełna pasji i jej pasja przenika każdą kartkę powieści”. — http://niesamapraca.blog.pl/2013/07/28/nieznosna-sasha-joela-shepherda/

*

Próba krwi i stali jest obowiązkową pozycją dla wszystkich fanów pełnokrwistej fantastyki, chcących przeżyć po raz kolejny wspaniałą przygodę w nowej, ciekawej i złożonej oprawie. Cóż mogę powiedzieć na zakończenie? Jaguarze, czekam na Petrodor, drugi tom sagi. Spieszcie się, proszę!” — http://wpmt.pl/prace/recenzje/proba-krwi-i-stali-tom-i:-sasha-21883

*

Sasha to nie tylko odważna i pyskata bohaterka, to też nie tylko książka pełna zawiłości, ale przede wszystkim podróż i przygoda, w której chce się nieustannie brać udział. Joel Shepherd stworzył historię, która ma w sobie potencjał i mam nadzieję, że zostanie on w pełni wykorzystany w kolejnych tomach. Bo jedynka wyszła mu bardzo dobrze i fajnie byłoby, gdyby utrzymało się tak dalej. Nie pozostaje mi już nic więcej, jak tylko zachęcić Was do sięgnięcia po tę powieść, która ukaże Wam świat dotąd nieznany”. — http://niebianskie-pioro.blogspot.com/2014/01/sasha-joel-shepherd.html

*

„Joel Shepherd sprostał wyzwaniu, pierwszy tom cyklu wypada niezwykle ciekawie i interesująco. Wprawione pióro i warsztat sprawiają, że powieść czyta się bardzo szybko. Dzięki brawurowej akcji, ciekawie skonstruowanej fabule powieść wciąga do ostatniej strony. Ciekawym posunięciem jest stworzenie głównej bohaterki, która należy niejako do dwóch walczących ze sobą stron, dzięki czemu książkę czyta się o wiele szybciej i ciekawiej. Wyjątkowy, bez przekraczania dobrego smaku humor dodaje powieści smaku i pikanterii. Świetny klimat, bohaterowie z krwi i kości zaciekawiają czytelnika i przykuwają jego uwagę aż do zakończenia lektury. […] «Sasha. Próba krwi i stali» to powieść wciągająca, przyprawiająca o mocniejsze bicie serca. […] Gorąco polecam”. — http://fantasy-bestiarium.blogspot.dk/2014/03/joel-shepherd-sasha-proba-krwi-i-stali.html

*

„Tak się zdarzyło, że ostatnio nie trafiam na zachwycające książki. Może nie mam umiejętności odnajdywania diamentów? Kiedy nachodzą mnie takie myśli, przypominam sobie pewną serię, na którą trafiłam zupełnie przypadkiem. Pośród książek, które miałam zamiar zamówić online, rzuciła mi się w oczy ta, o tytule «Sasha». […] Co mogę powiedzieć ogółem? Świetnie się bawiłam, czytając. Opowieść naprawdę wciąga, żyje własnym życiem i nie pozwala się oderwać. […] «Próbę krwi i stali» czytałam jakieś 2 lata temu, więc sam fakt, że po prostu musiałam napisać recenzję i nadal pamiętam uczucia, jakie mi wtedy towarzyszyły, coś znaczy. Zdecydowanie polecam wszystkim fanom zarówno fantastyki, jak i książek przygodowych. Ocena: 9,5/10”. — http://misieczytaniepodoba.blogspot.com/2017/02/historia-walecznej-ksiezniczki-proba.html

*

„Całkiem niedawno postanowiłam przeczytać ponownie książki, którymi kiedyś się zachwycałam i sprawdzić, czy moje uczucie do nich nie wygasło. I tak zdjęłąm z półki Sashę i... powiem jedno: Nic się nie zmieniło! :) […] Sasha udowadnia prawdziwość stwierdzenia, że nie powinno oceniać się po okładce. Po lekturze tego ponad siedmiuset stronicowego dzieła (grubością niemal dorównuje Grze o tron Martina) mogę otwarcie przyznać, że pan Joel Shepherd jest dla mnie wielkim odkryciem zeszłych lat, a jego Próba krwi i stali zasługuje na jedno z wyższych miejsc w moim prywatnym rankingu ulubionych książek. […] Ostatnimi czasy rzadko jakiekolwiek powieści zachwyciły mnie tak jak ta seria. […] Nie zostaje mi nic innego, jak tylko szczerze polecić Wam Sashę. Powieść nie tylko fascynuje historią, światem i bohaterami — dzięki niej i uniwersalnym mądrościom w niej zawartych skłania do myślenia i odnoszenia pewnych sytuacji z książki do świata, w którym żyjemy. To książka pełna zawiłości i intryg, historia o wielkim potencjale, który zainteresuje każdego, kto lubi zatonąć na wiele godzin w obcym świecie i jego intrygach.
A pierwszy tom to dopiero początek niezwykłej przygody”. — http://adasbloguje.blogspot.com/2017/01/sasha-joel-shepherd-recenzja.html

Wydanie polskie

Sasha, polska okładka

[Wydawnictwo wykorzystało szatę graficzną wydania australijskiego]

Wydanie amerykańskie

Sasha, okładka PYR-u

Serwis Cyfroteka.pl udostępnia fragment powieści — można zapoznać się z nim tutaj. W innym popularnym polskim serwisie poświęconym literaturze czytelnicy dodali kilka cytatówSashy, które najwyraźniej utkwiły im w pamięci. Ciekawy efekt przynosi też wpisanie personaliów autora w tumblrze — zgaduję, że nie każdy ma tam konto, więc proszę, oto screenshot.

Petrodor

ISBN: 978-83-7686-176-0

Petrodor

Próba krwi i stali, tom II

Joel Shepherd

„Gdy uśmiechają się do ciebie, nazywają bratem i mówią o zaufaniu, więziach oraz rodzinie, rozglądaj się za skrywanym w niewidocznej dłoni nożem”.

Sashę czyta się niczym przyjemne połączenie Władcy PierścieniDiuny — z jednej strony czerpiąca ze średniowiecza opowieść o wojnie, z drugiej polityczne intrygii i religijne spory. […] Pędząca naprzód akcja, pełna szermierczych starć, honorowych zwycięstw i haniebnych zdrad, czyni z książki Shepherda godnego przedstawiciela gatunku fantasy”. — Sacramento Book Review

Z dala od wzgórz rodzinnego Lenayin, Sasha wiedzie życie wygnańca w Petrodorze — nadmorskim mieście, w którym mroczne zaułki sąsiadują z rezydencjami bogatych rodów, Właśnie tutaj, we wpływowym centrum handlu, knowania możnych rodów i kleru prowadzą coraz szybciej do wojny, ku której podstępnie dąży Lenayin.

Wspólnie ze swym mentorem Kesslighiem Sasha próbuje znaleźć sposób zażegnania krwawego konfliktu. W jej planach kluczową rolę odgrywają Serrini, piękna i bardzo niebezpieczna rasa zamieszkująca terytoria graniczące z prowincją Bacosh. Lawirując pośród politycznych intryg portowej metropolii, Sasha zastanawia się, w jakim stopniu może zaufać swojemu dawnemu serrińskiemu przyjacielowi, Errollynowi?

I co ważniejsze — czy może zaufać samej sobie?

„To wszystko gra, Sasho. Na razie obu stronom odpowiada utrzymanie istniejącej równowagi strachu. Ale gdy czas balansowania dobiegnie końca i rozpocznie się ostateczna rozgrywka, bądź pewna, że wiesz, po której stronie stoisz i kto stoi u twego boku”.

*

„Oj są jeszcze epickie fantasy. Piękne, bogate, przemyślane. […] Joel Shepherd ofiaruje czytelnikom fascynującą, trzymającą w napięciu opowieść o różnych społecznościach zamkniętych w jednym świecie, o duchach, które zdają się jednak być nazbyt ludźmi i ludziach, podzielonych przez wszystko począwszy od religii po uprzedzenia. Opowieść o otwieraniu się na inne, na nowe, ale też o zrozumieniu, że może życie w zakłamaniu właściwe jest każdemu? Oto opowieść o racjach, które zawsze zależą od punktu siedzenia, o walkach w obrębie rodziny, o owym nie baczeniu na ból innych, o uczeniu się, często bolesnym, że każdy może mieć rację… często własną i stojącą w opozycji do tego, co myślimy… Zaskakująco… to naprawdę dobry kawał literatury. Z ową nienachalną magią, możliwą, ale jednak sporadyczną, z owym człowieczeństwem wystawionym na największe próby i honorem, wciąż obecnym, a jednak jakże dla wielu niewygodnym. Po prostu warto… nie tylko przeczytać, ale i przemyśleć. Brawa za tłumaczenie!!!” — http://7smoki.eu/?p=8944

*

„No, odleżała swoje ta książka na półeczce. Ale to przez to, że zniechęcona ciągiem dalszym «Malowanego człowieka» Bretta nieufnie podchodzę do kontynuacji świetnych powieści. Boję się stracić złudzenia. Na szczęście «Petrodor», druga część cyklu «Próba krwi i stali» Joela Shepherda okazała się równie dobra jak pierwsza”. — http://niesamapraca.blog.pl/2014/01/30/sasha-dorasta-joel-shepherd/

*

„«Petrodor» zdecydowanie utrzymuje dobry poziom, którym odznaczała się «Sasha». Książka jest wręcz po brzegi wypełniona politycznymi intrygami, krwawymi starciami, zaskakującymi wydarzeniami, śmiercią różnych postaci, które zdążymy polubić bądź znienawidzić, dlatego czyta się ją z nieskrywaną przyjemnością. Przypuszczam, że wszyscy miłośnicy serii «Próba krwi i stali» będą usatysfakcjonowani i — z podobną do mojej — niecierpliwością wyczekiwać będą kolejnego tomu”. — http://gexe.pl/ksiazki/art/4181,petrodor

*

„Petrodor, okazał się miłą niespodzianką i wspaniałą lekturą. Na długo nie zapomnę przygód bohaterów. Cała akcja prowadzona doskonale. Czytelnik nie mógł się nudzić. Intrygi, układy, walki. Wprost idealna książka, dla wszystkich, którzy lubią politykę. Nie zabraknie różnych zwrotów akcji, niespodziewanych decyzji. Druga część jest tak samo dobra, a nawet lepsza niż Sasha.(jak już pisałam wyżej) Petrodor druga część, trylogi «Próba krwi i stali» przerósł moje oczekiwania”. — http://niezapomniany-czas-czyli-o-ksiazkach.blogspot.com/2013/10/petrodor.html

*

„«Petrodor» to blisko 700-stronicowa pełna akcji powieść. Jej karty wypełniają spiski, zdrady, bunty i wojny polityczne prowadzone pod pretekstem wojny religijnej, które będą rozwijane w pozostałych dwóch tomach serii. Pełnokrwiści bohaterowie i wielowątkowość sprawiają, że opowiedziana historia wciąga czytelnika, choć muszę zauważyć, że ze względu na szczegółowość wymaga sporo czasu. Nie jest to książka, którą można pochłonąć w jeden weekend, ale jej lektura zdecydowanie jest w stanie zapewnić odbiorcy mnóstwo dobrych chwil”. — http://efantastyka.pl/recenzja-petrodor-joel-shepherd-recenzja

*

„Doświadczenie zwykle podpowiada, że kontynuacje dobrych książek, szczególnie drugie części, są zazwyczaj mniej dopracowane, pisane z mniejszą pieczołowitością i co za tym idzie — gorsze od pierwszych części. I tutaj znów pan Shepherd zaskakuje nas, pisząc obszerną powieść, dorównującą pierwszej, a moim zdaniem nawet ją przerastającą. Australijski pisarz pokazuje, że z tak już wyzutego z wszelkich możliwości i pomysłów gatunku jakim jest fantasy wciąż można wycisnąć mnóstwo świeżego soku, nalać do szklanek i ugasić nim pragnienie czytelników. […] Druga część Próby krwi i stali okazała się przemiłą niespodzianką i rozrywką na dwa letnie wieczory. Choć Petrodor liczy sobie niemal siedemset stron, nie miałam większych problemów, by ją połknąć. Zawiera wszystko, co najlepsze w Sashy, a nawet jeszcze więcej. Jestem wdzięczna autorowi, że potrafił wykorzystać potencjał historii i opowiedzieć ją w taki sposób, by zaciekawić czytelnika. Potoczysta narracja, żywi bohaterowie, fabuła kipiąca intrygami — oto, co powinno nam się kojarzyć z tym australijskim pisarzem. Petrodorem ponownie udało mu się zdobyć moje serce i mnie zachwycić. Kiedy Petrodor chwyci Was w swe wielkie szpony, nie będziecie się w stanie od niego oderwać. Przy tej książce sen staje się prawdziwym wyzwaniem”. — http://ksiazki-rozmaite.blogspot.com/2015/07/petrodor-joel-shepherd.html

Wydanie polskie

Petrodor, polska okładka

[Wydawnictwo wykorzystało szatę graficzną wydania australijskiego]

Wydanie amerykańskie

Petrodor, okładka PYR-u

Serwis Cyfroteka.pl udostępnia fragment powieści — można zapoznać się z nim tutaj.

Tracato

ISBN: 978-83-7686-243-9

Tracato

Próba krwi i stali, tom III

Joel Shepherd

„Kessligh ostrzegał mnie, że wszyscy pacyfiści, koniec końców, skończą u boku tyranów — przemoc zawsze jest blisko wolności, zatem tyrania musi sąsiadować z pokojem”.

„Seria Shepherda zasługuje na wygłaszane często porównanie do Pieśni lodu i ognia George'a R. R. Martina. To historia podzielonego narodu, studium religijnej nietolerancji i opowieść o narodzinach legendy, składające się na wciągającą lekturę. Próba krwi i stali stanie się w świecie miłośników fantasy cenionym cyklem”. — Neth Space

Przez dwieście lat — pod rządami Serrinów — Tracato rozwijało się, stając się centrum oświecenia. Jednak feudalne rody Rhodaanu nie zapomniały o swej dawnej potędze. Teraz, kiedy wojna zbliża się nieubłaganie, arystokracja z nową siłą wysuwa zadawnione roszczenia.

Sasha, niegdyś ksieżniczka Lenayin, nie żywi już żadnych złudzeń. Nie wszyscy goeren-yai są doskonali. Nie wszyscy Serrini są tak dobrzy, za jakich chcieliby uchodzić. Jednak teraz, gdy armie północy maszerują na nieludzi, by zetrzeć ich z powierzchni ziemi, rozdarta wewnętrznie Sasha musi zdecydować, po której stanąć stronie.

Czy zdecyduje się wystąpić przeciwko własnemu ludowi, czy u boku lenayińskich wojsk podejmie walkę z Serrinami oraz swoim ukochanym?

„— Co powiedział?
— Powiedział, że wszyscy umrzemy — skłamała Sasha.
— I co odpowiedziałaś?
— Powiedziałam, że właśnie po to tu przybyłam”.

*

„[…] ta opowieść jest jak życie, kolejne życie, które dostaje się na chwilę, na otwarcie okładki, na szmer stron. Na te kilka godzin w ciągu dnia, kiedy możemy brać udział w czymś innym… historii nie do końca swojej, ale też nie do końca obcej. Bo już kochamy tych bohaterów, już jakoś są częścią nas, więc… […] Powieść jest niesamowita, znajomość poprzednich tomów wymagana. To potężna historia, splątane dzieje różnych osobowości, ras, wierzeń, nakazów i praw. Gmatwanina rozmaitych zasad etycznych. Tutaj każdy właściwie stanowi osobną historię, ale w obliczu wojny wszyscy stają obok siebie, ale nie wszyscy pragną tylko małych zwycięstw. Ambicje jednych będą krwawą zemstą dla innych… Do tego znakomity rozwój głównej bohaterki, która z silnej dziewczyny, przekształca się w krótkim czasie w dorosłą kobietę. Znającą już zbyt wiele, by z łatwością podejmować decyzje, by nie myśleć, spokojnie zasypiać. Zdaje się, iż kolejne «grzechy» innych przeciwko wyznawanym przez nią prawom, w pewien sposób niszczą jej specyficzną czystość. A przecież nie jest już od dawna dzieckiem… ale czyż każdy z nas nie pragnąłby by choć coś było stałe i niezmienne? Nie można tak po prostu przeczytać trzeciego tomu sagi. Nie bez wkroczenia w nią, wsiąknięcia w strony… i bycia przez nie naznaczonym”. — http://7smoki.eu/?p=10281

*

„«Tracato» stanowi dla mnie najciekawszą z dotychczasowych części. Wszystko za sprawą wspominanego powyżej połączenia walorów «Sashy» i «Petrodoru». W związku z tym usatysfakcjonowane będą zarówno osoby, które lubują się w knowaniach i przeróżnych intrygach oraz ci wielbiący bitwy z prawdziwego zdarzenia, pełne szarżujących kawalerzystów, śpiewającej bojowe pieśni piechoty i cwanych łuczników. Wszystko to przyprawione trzaskiem, krzykiem, łzami i posoką składa się na fantastyczne literackie danie, które miłośnikom cyklu pt. «Próba krwi i stali» serdecznie polecam, a sam z niecierpliwością wyczekuję tomu wieńczącego tę serię”. — https://gexe.pl/ksiazki/art/4354,tracato

*

„Bezradnie rozkładam ręce. Nie wiem. Nie wiem, jakim sposobem pan Joel Shepherd był w stanie napisać tak wspaniałą kontynuację wyśmienitego Petrodoru. Nie wiem, jakim sposobem nie zepsuł obu tomów po Sashy. Nie wiem, jakim sposobem tak słabo znana seria fantasy może być tak wciągająca. Nie wiem, jakim sposobem pan Joel nie został uznany za jednego z najlepszych pisarzy fantasy wszechczasów. Im dłużej nad tym myślę, tym bardziej dziwię się, że blogerów, którzy zrecenzowali tę serię, można policzyć na palcach jednej ręki. […] Ciężko jest pisać recenzje kolejnych tomów z serii, szczególnie, gdy wszystkie idealnie trafiają w moje literackie klimaty. Zastanawiam się, czy dane mi będzie jeszcze w tym roku przeżyć podobne książkowe objawienie. Myślałam po przeczytaniu Gry o tron, że przez długi czas żadna książka nie podbije mojego serca i nie zajmie wszystkich myśli”. — http://ksiazki-rozmaite.blogspot.com/2015/07/tracato-joel-shepherd.html

*

„Religia, polityka, historia, romanse i wielkie wojny — wszystko to jest kwintesencją fantasy w najlepszym i najbardziej spektakularnym wydaniu, jakie to możemy podziwiać dzięki kunsztowi pisarskiemu największych twórców literatury fantasy, z Tolkienem, Martinem i Shepherdem na czele. […] «Tracato» to trzecia odsłona cyklu «Próba krwi i stali», będąca chyba najlepszą ze wszystkich. […] Wydaje się, że kunszt pisarski Joela Shepherda dojrzewa, ewoluuje i nabiera swoistego błysku, który czyni jego książki dziełami bliskimi określenia «genialne». Polecam zatem z pełną świadomością sięgnięcie po tę opowieść, by dać się porwać w wir niezwykłych, mrocznych, fascynujących i niezapomnianych wydarzeń”. — http://www.granice.pl/recenzja,tracato,11906

Wydanie polskie

Tracato, polska okładka

[Wydawnictwo wykorzystało szatę graficzną wydania australijskiego]

Wydanie amerykańskie

Tracato, okładka PYR-u

Serwis Cyfroteka.pl udostępnia fragment powieści – można zapoznać się z nim tutaj.

Azyl

ISBN: 978-83-7686-289-7

Azyl

Próba krwi i stali, tom IV

Joel Shepherd

„Nie tak łatwo stworzyć jest wolne narody, jedynie tyrania nie wymaga wysiłku”.

„Doskonałe epickie fantasy przedstawiające odmalowane z rozmachem świat i wojnę, bez nadnaturalnych dodatków. To idealna lektura dla fanów powieści, których akcja skupia się wokół mocno nakreślonych bohaterów. Serdecznie polecam”. — Grasping for the Wind

Uderzenie wojsk regenta Balthaara Arrosha zmusza talmaad oraz ludzkie siły wspierające Serrinów do odwrotu. Ostatnią nadzieją wycofujących się oddziałów jest dotarcie do Jahnd — tytułowego Azylu, jedynego ludzkiego miasta na ziemiach Saalshenu…

Sashandra nie jest w stanie dłużej biernie przyglądać się, jak jej naród służy haniebnej sprawie. Aby ocalić Saalshen, a także wszystko, co kocha w Lenayin młoda kobieta musi stać się prawdziwą lenayińską wojowniczką: nieznającą pojęcia kompromisu, bezwzględną i siejącą strach w sercach wroga przywódczynią. Jej decyzja podzieli kraj i przyniesie mu chwałę bądź klęskę.

Gdy Serrini walczą o przetrwanie, wśród wielkich rodów szerzy się zdrada, a narody stają przeciwko sobie. Nie ma już miejsca na sentymenty i pomyłki, a moralność jest mniej istotna niż przetrwanie.

„Przez chwilę Alfriedo czuł, jak ważą się losy świata, zawieszonego na pojedynczej nici. Jeden człowiek, powiedziała mu kiedyś matka, może wszystko zmienić. Tak, matko — pomyślał — teraz w to wierzę”.

*

„Oto prawdziwe fantasy. Może i pozbawione trolli i skrzatów, może pełne raczej politycznych rozgrywek i społecznych uwarunkowań, może i częściowo odbijające naszą codzienność… ale i zwykła opowieść. Dobrze napisana. Taka, w której każdy ma swoje miejsce, nie tylko gdy ukazuje zależności między uczennicą a jej mistrzem, nie tylko, gdy koronowanym głowom nakazuje opiekę nad maluczkimi. Nie tylko, gdy zderzają się religie i dziwaczności przyzwyczajeń… dziwnie wciąż, z każdej strony zadaje nam pytania o… dorosłość. O dojrzałość. O podejmowanie wyborów. Naprawdę polecam nie tylko wielbicielom fantastyki, ale i tym, którzy kochają powieści historyczne, bo przy tej książce trudno wciąż sobie przypominać, iż to tylko… czysta fikcja. Naprawdę bardzo trudno!!!” — http://7smoki.eu/?p=13162

*

„Jeśli miałbym napisać jedno zdanie, które odda wywołane przez «Azyl» uczucie, byłoby to: szkoda, że to ostatnia część. W trakcie całego cyklu trudno było nie zżyć się z bohaterami i żal serce ściska na myśl, że nie będzie można im więcej towarzyszyć we wszystkich tych pasjonujących przygodach. Z drugiej strony cieszy fakt, iż autor zmierzył się z wyzwaniem i godnie zakończył swą serię, zasługując na pochwałę. Książka nie tylko łączy w sobie wszelkie dobre strony poprzedniczek, jak wydane wcześniej «Tracato», ale dodaje też coś od siebie”. — https://gexe.pl/ksiazki/art/4701,azyl

*

„W tej recenzji nie będę owijać w bawełnę, jak miało to miejsce we wcześniejszych: Azyl zdecydowanie stanowi najlepszą z dotychczasowych części. Bez wątpienia przebija nawet dotąd jak dla mnie najlepszy z całej tetralogii Petrodor i niezmiernie cieszy mnie fakt, że Joel Shepherd ponownie zdołał przeskoczyć wysoko postawioną poprzeczkę. […] Szkoda, że Azyl jest ostatnią częścią Próby krwi i stali. trudno było się nie zżyć z bohaterami po przeczytaniu całego, czterotomowego cyklu. Z drugiej strony cieszę się, że pan Joel nie skiepścił zakończenia serii i z całego serca życzę mu dalszych sukcesów i mnóstwa weny, bo ta jest potrzebna każdemu pisarzowi. Bez wahania daję Azylowi dziesięć na dziesięć, gdyż książka łączy w sobie najlepsze cechy poprzednich części, ale nadaje też trójwymiarowości całej tetralogii”. — http://ksiazki-rozmaite.blogspot.com/2015/07/azyl-joel-shepherd.html

*

„Książki z cyklu «Próba krwi i stali» to nie fantasy pełne magii i zjawisk nadprzyrodzonych. Świat Shepherda to feudalne prowincje rządzone przez wielmożów, warstwa wojowników szkolonych do walki oraz biedoty zapełniającej slumsy miast Rhodii. Trup ściele się gęsto, obraza wymaga krwi i pojedynku, a bohaterami są ludzie sprawnie i po mistrzowsku posługujący się mieczem. W cyklu pełnym wojen i potyczek mamy długie, choć nienużące opisy bitew i sporo taktyki bitewnej oraz drobiazgowe opisy ćwiczeń, jakie każdy szanujący się wojownik musi wykonać każdego dnia, by zbliżyć się do perfekcji. Polecam, nie tylko «zaczytanym» w fantasy”. — http://bibliotekaelblaska.blox.pl/2015/09/Joel-Shepherd-Proba-krwi-i-stali.html

Wydanie polskie

Azyl, polska okładka

[Wydawnictwo wykorzystało szatę graficzną wydania australijskiego]

Wydanie amerykańskie

Azyl, okładka PYR-u

Serwis Cyfroteka.pl udostępnia fragment powieści — można zapoznać się z nim tutaj.

Santa Olivia

ISBN:978-83-7686-106-7

Santa Olivia

Jacqueline Carey

„Na krótką chwilę wszechświat skurczył się i ból odszedł. Był tylko spokojny taniec, wymiana ciosów i uniki. Zbyt wolno, zbyt statycznie, ale to był tylko trening. Przygotowanie. Jak początek długiej trajektorii, która zakończy się innym tańcem, inną walką. Taką, która odbędzie się w świetle reflektorów, pośród wrzeszczącego tłumu, z przeciwnikiem szybkim jak błyskawica, uderzającym z siłą gromu.
Taką, która może coś zmienić”.

„Postmodernistyczna opowieść o niezwykłej sile przekazu… a zarazem hymn sławiący piękno oraz siłę, która pozwala być innym niż wszyscy”. — Eric Van Lustbader, New York Times

„SANTA OLIVIA wciąga… nie pozwalając oderwać się od kolejnych stron. Wspaniała i niezwykła opowieść z gatunku tych, jakie tylko Carey potrafi stworzyć”. — L. A. Banks

„Wyśmienita książka… głęboka i zapierająca dech. Słowa uznania dla autorki”. — Patricia Briggs

„Ściskająca serce by za chwilę wprawić w uniesienie… Wzruszająca historia o miłości, przyjaźni, nadzieji i akceptacji, osadzona w zapomnianym, rozkładającym się świecie”. — Miami Herald

W Santa Olivia nie ma litości. Nie ma stąd także ucieczki. W odizolowanej strefie buforowej między Stanami Zjednoczonymi a Meksykiem pozbawieni praw obywatelskich mieszkańcy niewielkiego miasteczka są bezsilni wobec losu. Aż pewnego dnia narodzi się wśród nich ktoś niezwykły; córka mężczyzny, będącego owocem inżynierii genetycznej, z którego rząd pragnął uczynić swą broń.

Stworzono go, by był nadludzko silny, szybki i wytrzymały, o wyostrzonych zmysłach, by nie znał uczucia strachu. Loup Garron odziedziczyła niezwykłe cechy ojca.

Mężczyzna musi uciekać z Santa Olivia, jego córka zostaje. Widząc przyjaciół i sąsiadów cierpiących z rąk uzbrojonych okupantów, Loup nie potrafi pozostać obojętna. Postanawia pomścić ich krzywdy. Wspierana przez garstkę zaprzjaźnionych sierot, skryta pod przebraniem, wymierza sprawiedliwość, wiedząc, że jeśli da się złapać, straci nie tylko wolność, lecz prawdopodobnie również życie.

„— Ciężko cię zawstydzić, prawda? — Spojrzał na nią zamyślony. — Czy ty chociaż rozumiesz, co to jest wstyd?
— Nie do końca - przyznała Loup”.

*

„Szczerze polecam «Santa Olivia», jako powieść nietypową, niezwykle urzekającą i intrygującą. Takiej książki dawno nie było na naszym rynku”. — http://kostnica.com.pl/santaolivia.htm

*

„«Santa Olivia» to historia o bardzo głębokim przekazie. Doskonale pokazuje, jak łatwo jest zniewolić ludzi, mamiąc ich odpowiednimi kłamstwami. I jak ludzie pozbawieni nadziei poddają się i przestają walczyć o lepszy los. Ale to też opowieść o sile przyjaźni i odwadze bycia innym niż wszyscy. O tym, jak wiele można poświęcić, dążąc do spełnienia marzeń, niekoniecznie swoich. I o tym, że prawdziwa miłość i prawdziwa lojalność nie znają żadnych granic”. — http://www.poprostuksiazki.eu/2012/11/recenzja-santa-olivia-jacqueline-carey.html

*

„Czego tutaj nie ma! Walki gangów, amerykańskie wojsko, prostytucja, gwałty, miłość jak w harlequinie, tortury jak w Guantanamo, walki bokserskie, oburzający romans na łonie Kościoła, gruźlica, polityczne spiski i wiele, wiele innych. […] Paradoksalnie jednak w tym łatwym do wykpienia szaleństwie tanich chwytów jest metoda na złapanie równowagi pomiędzy powieścią zaangażowaną społecznie a bezużytecznym artystycznie komercyjnym produktem. […] Niewątpliwą zaletą Santa Olivii jest to, że czyta się błyskawicznie i wciąga od pierwszych stron”. — http://baza.fantasta.pl/ksiazka.php?id=10335

*

„«Santa Olivia» to uniwersalna przypowieść o dojrzewaniu i odkrywaniu drzemiącego w człowieku potencjału, a równocześnie manifest głoszący prawo do bycia innym. Z drugiej strony powieść jest głosem w dyskusji na temat ograniczania ludzkiej wolności w imię bezpieczeństwa oraz manipulowania zagrożeniem. Autorka ujawnia talent do oblekania idei w słowa i budowania z tych słów pasjonujących historii, trzymających w napięciu, szarpiących emocjami i poruszających”. — http://fantastyka.wm.pl/?m=201304

*

„Jest to książka o cierpieniu, zniewoleniu, nieodpartej chęci wolności. Znajdziecie tu miłość — tę wielką i jedyną, choć zupełnie nieromantyczną i inną niż moglibyście przypuszczać. W «Santa Olivii» nie zabraknie też brutalności i podłości, ale z drugiej strony jest też dobro reprezentowane przez księdza-który-nie-jest-księdzem i siostrę Marię. Standard powiecie. Tak ale w jakim wydaniu! […] «Santa Olivia» to książka przede wszystkim o niezłomnej sile ludzkiego ducha. O przyjaźni i lojalności, która pozwala wszcząć kampanię przeciwko niesprawiedliwości i władzy wojska. O tym jak pomysł kilkorga dzieciaków może dać ludziom nadzieję na lepsze jutro. […] «Santa Olivia» na długo pozostanie w mojej pamięci. Jej lektura przyniosła wiele tematów do przemyśleń. W mojej biblioteczce znalazła miejsce wśród ulubionych pozycji — tych, do których lubię wracać. Zdecydowanie polecam, bo to książka ze wszech miar warta uwagi”. — http://moniczyta.blogspot.com/2012/04/santa-olivia-debiut-wydawnictwa-piaty.html

*

„Wciąż nie mogę dojść do siebie i odnaleźć się w otaczającej mnie, zwyczajnej aż do bólu rzeczywistości. Przypuszczam, że gdybyście to Wy czytali Santa Olivię, czulibyście bardzo podobnie. Bo ta powieść potrafi zupełnie zamieszać w głowie czytelnika. W trakcie lektury, jak i po jej zakończeniu, trudno znaleźć równowagę między światem rzeczywistym a tym wykreowanym przez autorkę. Tak właśnie powinna działać książka na czytelnika”. — http://slowaduzeimale.blogspot.com/2012/06/mury-runa-kiedys-santa-olivia.html

*

„«Santa Olivia» zawładnęła moim sercem. Była książką, po której przeczytaniu chciałam ją przeczytać jeszcze raz, a rzadko tak mam!” — http://bookscatcher.blogspot.com/2012/04/santa-olivia-jacqeline-carey.html

*

„«Santa Olivia» to brutalna, ale także realistyczna wizja świata, w którym słabsza jednostka nie ma racji bytu. Jacqueline Carey w niezwykle subtelny sposób łączy wiele różnorodnych wątków, z których na pierwszy plan wysunięte zostaje dążenie do celu wbrew przeciwnościom losu. […] Fani paranormal romans mogą się poczuć zawiedzeni — «Santa Olivia» nijak nie wpasowuje się w kanon owego gatunku. Jeżeli jednak poszukujecie czegoś nowego i nowatorskiego, a także najzwyczajniej w świecie DOBREGO, jest to lektura dla Was”. — http://zlodziejkaksiazek.blogspot.com/2012/08/santa-olivia-jacqueline-carey.html

*

„Oczekiwałam kawałka dobrej prozy. Jak to dobrze, że pani Carey zrobiła mi tę niesamowitą przyjemność i mnie nie rozczarowała! […] Ta kobieta ma niezwykłe pióro. W historię wciągnęłam się już po przeczytaniu kilku pierwszych zdań i absolutnie przepadłam […] Tym razem autorka nie postawiła na rozbudowywanie fantastycznych wątków i alternatywnego świata, ale ze zwyczajnej historii stworzyła niesamowitą powieść. […] Doprawdy, czy potrzebujecie jeszcze zachęty? Nie zwlekajcie, tylko biegnijcie do najbliższej księgarni i koniecznie kupcie tę fantastyczną powieść, która jest jedyna w swoim rodzaju. Wciąga jak tornado i nie puszcza, pomimo tego, że nie znajdziecie w treści sensacyjnych pościgów, oceanu krwi czy rozbudowanych motywów fantastycznych. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam”. — http://www.blaskksiazek.pl/2015/10/jacqueline-carey-santa-olivia.html

*

„Warto zapoznać się z «Santa Olivia», ponieważ jest to jedna z książek, po których będziemy płakać i długo je wspominać”. — http://ziemniaczarnia.blogspot.com/2012/03/jacqueline-carey-santa-olivia.html

*

„Jeśli uwielbiacie dystopię. Jeśli szukacie czegoś nowego i bardzo nowatorskiego to Santa Olivia wam się spodoba. Pokochacie Santa Olivie”. — http://kulturalnaszafa.wordpress.com/2014/09/14/recenzja-70-swieta-oliwia-nowym-batmanem/

*

„Czy da się bazując na powszechnie przerobionych już literacko schematach napisać powieść wciągającą, wywołującą silne emocje i pomimo mało oryginalnych podstaw nietuzinkową? No pewnie, że się da. Trzeba się tylko nazywać Jacqueline Carey. […] Spodziewałam się czegoś dobrego, bo mam na koncie już trzy książki Carey. Wiedziałam, że styl jej pisania ponownie mnie zachwyci, choć przyznam, że jest mniej poetycki niż w Kuszielu. Nie drażni mnie to ani trochę, bo również i klimat Santa Olivii jest odmienny od tego wykreowanego w trylogii o Fedrze. Ogromnie żałuję, że nie ma zbyt wielkich szans na wydanie nowych książek z obu serii - bo Jacqueline Carey jest pisarką, którą czyta się już dla samego stylu.
Santa Olivia to opowieść o niezwykłej przyjaźni, walce o wspólne dobro i lepsze jutro oraz o poświęceniu”. — http://poczytalna-umyslowo.blogspot.com/2016/12/santa-olivia.html

*

„Choć bohaterami są dzieci, to Santa Olivia nie jest książką dla młodego czytelnika. Autorka snuje swoją opowieść o miłości i zemście, stracie i przyjaźni, o winie i przebaczeniu w niespiesznym tempie. A jednak czytelnik nie ma wrażenia, że akcja się wlecze. Bo Jacqueline Carey udała się nie lada sztuka. Przedstawiła swoich bohaterów i świat wykreowany tak prawdziwie, że nie ma możliwości by pozostać obojętnym.
Piękna mądra książka”. — https://bookeaters.pl/carey-jacqueline-santa-olivia/

Recenzja w Nowej Fantastyce

Nowa Fantastyka, okładka Nowa Fantastyka, recenzja Santa Olivii

Wydanie polskie

Santa Olivia, polska okładka

Wydanie amerykańskie

Santa Olivia, okładka amerykańskiego wydania

Serwis Cyfroteka.pl udostępnia fragment powieści — można zapoznać się z nim tutaj. Wydawca pokusił się także o zajawkę w formie udźwiękowionej. Ponieważ strona wydawnictwa nie działa, a plik zachował się w moim archiwum, udostępniam go do odsłuchania.

Rozpędziłem się i notka o Santa Olivii zrobiła się przydługa. Na sam koniec przytoczę komentarz znaleziony na blogu pod wpisem o wydawniczych nowościach, dokonanym wkrótce po polskiej premierze powieści. Google zaindeksowało wypowiedź i dodało do wyników wyszukiwania recenzji. Cytuję tych kilka krótkich zdań, ponieważ oddają dokładnie moje odczucia po tym, kiedy przewróciłem już ostatnią stronę i odłożyłem angielskie wydanie Santa Olivii: „Dawno nie czytałam czegoś, co wzruszyłoby mnie do tego stopnia. Opowieść o przyjaźni, miłości, bólu i łzach. O okrutnych zasadach prawdziwego świata. I o prawdziwym oddaniu”. Santa Olivia to dla mnie książka ważna z osobistych względów. Nie z powodu tego, iż jest moim pierwszym przekładem literackim. Próbując sił jako tłumacz, sięgnąłem po Santa Olivię właśnie dlatego, że ta opowieść ścisnęła mnie za serce i szarpnęła strunami w mojej duszy. Przez długi czas wszystkie inne książki były po niej jak tania tequila.

W serwisie Biblionetka Santa Olivia zajęła drugie miejsce na liście najwyżej ocenianych ksiażek science fiction przetłumaczonych z angielskiego i wydanych w 2012 roku.

Saints Astray

Zbłąkane świętoszki

Jacqueline Carey

Świętoszki mogą się błąkać, lecz zew sprawiedliwości skieruje je do domu…

Loup udało się uciec z wojskowego aresztu. Wraz z Pilar ma szansę rozpocząć nowe życie, tysiące mil od zapomnianego i pogrążonego w rozkładzie przygranicznego miasteczka — przez uwięzionych tu od dekad nazywanego niegdyś Santa Olivia. Dzięki nadnaturalnej sile i szybkości oraz wrodzonemu brakowi strachu Loup, a także nieoczekiwanej smykałce Pilar do posługiwania się bronią, dziewczęta rozpoczynają karierę dobrze opłacanych agentek ochrony. Wkrótce zostają zaangażowane przez znany na całym świecie brytyjski zespół.

W Stanach Zjednoczonych, w Waszyngtonie, rozpoczyna się śledztwo dotyczące istnienia Posterunku nr. 12. Sprawa wydaje się jednak przegrana, kiedy znika Miguel, dawny towarzysz dziewcząt, a zarazem kluczowy świadek mający przedstawić dowody demaskujące spisek. Pozostawieni własnemu losowi mieszkańcy Santa Olivia nie mają nikogo, kto wystąpiłby w imieniu uciśnionych i zabrał głos w ich sprawie. Loup i Pilar stają przed trudnym wyborem. Stawiając stopę na amerykańskiej ziemi, Loup znajdzie się poza prawem. Jeżeli da się złapać, trafi ponownie do aresztu i tym razem zapewne nie zdoła się już z niego wydostać. Jeśli jednak Loup oraz Pilar nie będą walczyły o wolność uwięzionych w kordonie, nie zrobi tego nikt inny.

Książka opowiada o dalszych losach Loup i Pilar, pojawią się w niej także Miguel Garza oraz John Jonson. Wydawnictwo odebrało przekład. Wiem, że tekst trafił do korekty, a potem... Piąty Peron zawiesił działaność (choć Jaguar, którego Piąty Peron był spółką-córką wydaje się mieć dobrze). Kwestia polskiego wydania stanęła tym samym pod znakiem zapytania. Mimo wszystko mam nadzieję, że książka się w końcu ukaże.

Wydanie amerykańskie

Zbłąkane Świętoszki, okładka amerykańskiego wydania

Złe dziewczyny nie umierają

ISBN: 978-83-7229-536-1

Złe dziewczyny nie umierają

Złe dziewczyny nie umierają, tom I

Katie Alender

„Duchy są wszędzie. Nie sposób ich uniknąć. Próbujesz jedynie unikać tych, które chcą cię zabić”.

PIERWSZY TOM NIEZWYKŁEJ SERII,
KTÓREJ DEMONICZNA AURA ŚCINA W ŻYŁACH KREW

Coś dzieje się z Kasey. Dziecięce dziwactwa, z których powinna wyrastać, zaczynają się przemieniać w niepokojące znaki. Kasey zawsze miała takiego czy innego hopla, ale teraz to sie robi katastrofa. Odzywa się archaicznymi słowami. Oczy płoną jej jakimś nienaturalnym blaskiem. I co ona wyprawia!

Jej 17-letnia siostra Alexis uświadamia sobie stopniowo, że w ich domu zaczaiło się zło i powoli pochłania Kasey. Jak mu się przeciwstawić? Jak uchwycić tego demona? I skąd wziąć do tego odwagę?

Początkowo Alexis brała różne dziwne zdarzenia w domu za urojenia, ale wkrótce zdaje sobie sprawę, że wszystko to dzieje się naprawdę i tylko ona może podjąć walkę z czającym się zagrożeniem i ratować siostrę.

„— Mieszkasz w tym domu? — zapytała.
Ileż to razy rodzice moich znajomych tym samym tonem zadawali mi to pytanie? Teraz stało się dla mnie jasne, że tak naprawdę chcieli powiedzieć: «Mieszkasz w tym okropnym domu z jego przerażającą, pełną przemocy historią? Mieszkasz, jesz, śpisz i myjesz zęby w tym strasznym miejscu?».
— Tak, właśnie w tym. — Były to dokładnie te same słowa, którymi zawsze odpowiadałam”.

*

„Lata temu czytałem nałogowo historie o nawiedzonych domach i opętaniach. Jako nastolatek karmiłem się horrorami. Po latach chciałem przeczytać coś, co przypomni mi dawne czasy i udało się. «Złe dziewczyny nie umierają» to historia zawierająca elementy grozy i zaskoczenia. Myślę, że idealna dla nastoletnich odbiorców, zresztą kierowana głównie do nich ze względu na tematykę szkoły itd. Jako dorosły czytelnik bawiłem się wyśmienicie, a to za sprawą dobrego przekładu i historii, która może nie jest zbyt oryginalna, ale autorka potrafi zaintrygować i zainteresować czytelnika. Sama tematyka jest godna zainteresowania i uwagi. Książka dla młodzieży i dorosłych, ze względu na poruszane problemy nastolatek. Polecam”. — http://pisanyinaczej.blogspot.com/2016/01/katie-alender-ze-dziewczyny-nie-umieraja.html

*

„Język jakim posługuje się autorka jest prosty, lekki i co najważniejsze — doskonale zrozumiały, dzięki czemu powieść czyta się naprawdę szybko i przyjemnie. Cała lektura nie zajęła mi zbyt dużo czasu i z pewnością będę ją miło wspominać. Katie Alender potrafi doskonale poprowadzić wszystkie wątki, w sposób który nie znudzi czytelnika. Podsumowując — «Złe dziewczyny nie umierają» to świetna lektura dla młodzieży, która lubi trochę mrocznych klimatów. Myślę, że większość czytelników, mimo wszystko nie będzie jakoś specjalnie przerażona podczas czytania, ale na pewno miło spędzi czas z główną bohaterką. Osobiście, nie pozostało mi nic innego jak czekać na kolejne tomy tej fascynującej serii”. — http://ksiazki-milki.blogspot.com/2016/01/ze-dziewczyny-nie-umieraja-katie-alender.html

*

„Książka Katie Alender pochłania od pierwszych stron. Czyta się ją niezwykle szybko, a dużym ułatwieniem jest świetny język i styl autorki. Klimat powieści jest fenomenalny i pomimo iż wywołuje strach, potrafi też zachwycić i mocno zaintrygować. […] «Złe dziewczyny nie umierają» to świetnie napisana powieść, która pobudza wyobraźnię, wywołuje dreszcze na ciele i ścina krew w żyłach. Mroczna, klimatyczna i niezwykle intrygująca. Wciąga do swojego demonicznego świata, gwarantując niezapomniane wrażenia. Lubicie się bać? Jeśli tak, to książka Katie Alender będzie strzałem w dziesiątkę. Polecam”. — http://czytanie-moja-milosc.blogspot.com/2016/02/ze-dziewczyny-nie-umieraja-katie-alender.html

*

„To, w jaki sposób zostałam zaczarowana, jest tajemnicą nawet dla mnie. Całokształt po prostu zwala z nóg. Na pewno duży wkład w to miał styl pisania autorki. Widać, że nie jest to książka napisana przez osobę początkującą. Lawirowanie słowami, niedokończone wątki, nachodzące na siebie... tak, to wszystko i wiele, wiele więcej sprawia, że bardzo trudno byłoby nie dokończyć tej książki lub odstawić ją na półkę jako nieprzeczytaną”. — http://tysiac-zyc-czytelnika.blogspot.com/2016/01/54-ze-dziewczyny-nie-umieraja-katie.html

*

„Nie będę kłamać — nie podchodziłam do tej książki z jakimiś wymaganiami. Ot, miałam poczucie, że to może być interesujące oderwanie się od bardziej ambitnych książek, naszpikowane elementami, które polubiłam w YA, ze szczyptą niepokoju, bo to w końcu powieść o duchach, złu i w ogóle istotach, których nie powstydziliby się zabić bracia Winchesterowie. I po skończeniu książki, naprawdę muszę przyznać, że jestem głęboko usatysfakcjonowana tym, co dostałam. Bo owszem, nie obyło się bez schematów, nie obyło się bez przewidywalności i odrobiny prostoty, ale ponad wszystko wybijał się dość ciekawy pomysł na historię stylizowaną na horror dla młodzieży i niesamowicie przyjemny styl pisania autorki, który nie pozwolił mi się nudzić ani przez sekundę. Ba! Nie pozwolił mi się oderwać od lektury, sprawiając, że w historię po prostu wsiąknęłam”. — http://sherry-stories.blogspot.com/2016/06/ze-dziewczyny-nie-umieraja-katie-alender.html

*

„Książkę pani Alender przeczytałam bardzo szybko, bo zajęło mi to zaledwie cztery miło spędzone godziny w sobotnie popołudnie. Nie była to wymarzona sceneria do czytania horroru, ale i tak niezwykle się wczułam. Książka jest nie tyle co pełna akcji, co doskonale napisana — w taki sposób, że wciąga od pierwszej strony i nie pozwala na chwilę wytchnienia. Są tutaj zwroty akcji i niespodziewane zakończenia wątków. Jest to pozycja z gatunku powieści horrorystycznej dla młodzieży i «Złe dziewczyny…» idealnie wpisują się w tę konwencję. […] Podsumowując — «Złe dziewczyny…» to bardzo dobry horror dla młodzieży, szczególnie młodszej. Stopniowe budowanie napięcia i piętrzenie niewiadomych to zdecydowanie plus tej książki, a bohaterowie wzbudzają sympatię i zaskakują czytelnika”. — http://withcoffeeandbooks.blogspot.com/2016/05/42-ze-dziewczyny-nie-umieraja-katie.html

*

„«Złe dziewczyny nie umierają» to książka, która wciąga do świata niewyjaśnionych wydarzeń i kusi wyjątkowym, mrocznym klimatem. To powiew świeżości w morzu romansów i ckliwych historii. Tutaj nic nie jest pewne i łatwe do wyjaśnienia. Tak powinno pisać się książki — z pomysłem, lekkością i jednoczesną dawką niezapomnianych emocji. Mroczny świat duchów właśnie stanął przed Wami otworem. Jesteście gotowi?”. — http://thievingbooks.blogspot.com/2016/01/premierowo-ze-dziewczyny-nie-umieraja.html

*

„«Złe dziewczyny nie umierają» przeczytałam bardzo szybko. Jest to zasługą autorki, jej dobrego stylu pisma, wyobraźni, dobrego rozplanowania akcji. Fabuła nie była na siłę przeciągana, a bohaterowie mieli jasne i przejrzyste zadania do wykonania. Nie znalazłam w tej książce żadnych zbędnych rozdziałów czy spraw, które można by pominąć. Wszystko to złożyło się na ogólny odbiór książki, który oceniam na bardzo dobry”. — http://recenzje-sophie.blogspot.com/2016/01/recenzja-ze-dziewczyny-nie-umieraja.html

*

„Bardzo podoba mi się powieść, jaką stworzyła Katie Alender. […] Książkę czyta się tak dobrze, jakby oglądało się film. Autorka ma fajny i lekki styl, dzięki czemu treść bardzo łatwo się przyswaja, jest to jednak minusem... Im szybciej i lepiej się ją czyta, tym szybciej się ona kończy. «Złe dziewczyny nie umierają» to książka interesująca, zapierająca dech, ciekawa i... Inna”. — http://sol-shadowhunter.blogspot.com/2016/01/ze-dziewczyny-nie-umieraja-katie-alender.html

*

„Nie jest to powieść, po której boję się spać w nocy. Owszem, w książce występują momenty grozy i może nawet raz miałam ciarki, ale zbytnio się nie przeraziłam. «Złe dziewczyny nie umierają» to lekki horror trzymający w napięciu. Zaskakuje akcją i ciekawą fabułą. Dzięki temu właśnie książka przypadła mi do gustu. Czyta się ją szybko i łatwo, a zawdzięczamy to prostemu językowi, zrozumiałym scenom i mimo tego, że moje oczekiwania były dość wysokie, to nie zawiodłam się aż tak bardzo. Już nie mogę się doczekać kolejnej części. Polecam serdecznie. Ocena: 9/10”. — http://odkryc-tajemnice-ksiazek-recenzje.blogspot.com/2016/01/69-ze-dziewczyny-nie-umieraja-katie.html

*

Złe dziewczyny nie umierają Katie Alender nazwałabym horrorem w wersji light, młodzieżową odmianą tego mrożącego krew w żyłach gatunku, przyjemnym i lekko napisanym, sprawiającym, że traci się poczucie czasu. Może nie przeraża tak bardzo jak normalny, pełnowymiarowy horror, a autorka nie kładzie nacisku na wątek opętania młodszej siostry, jednak lekturze towarzyszą dreszcze i nieustanne powtarzanie sobie, że to skrzypienie podłogi za drzwiami jest jedynie wytworem naszej wyobraźni”. — http://ksiazkoholiczka-nadeine.blogspot.com/2016/01/zle-dziewczyny-nie-umieraja.html

*

„Od pierwszych stron książka całkowicie mnie pochłonęła, a jej sarkastyczny klimat i cięte riposty, które można zauważyć w nienagannym stylu autorki, zmusiły mnie do wybuchania śmiechem lub po prostu uśmiechu. Elementy te sprawiły, że napięcie, które rosło, w znaczącym stopniu zostało rozładowane. Ale tylko do pewnego momentu… Żeby była jasność — nie spotkałam się tu z niczym nowym, ale wszystko zostało tak plastycznie skomponowane w piękną całość, że aż wstyd byłoby o tym nie wspomnieć. A co najważniejsze (przynajmniej dla mnie) — pozycja ta niesamowicie pobudza wyobraźnię i wywołuje gęsią skórkę prawie na całym ciele. […] To była niezapomniana przygoda i już teraz z niecierpliwością czekam na kolejną część!”. — http://agaaa006.blogspot.com/2016/02/ze-dziewczyny-nie-umieraja.html

*

„Powieść czyta się bardzo szybko, co ułatwiają nie tylko dobry styl i język, ale także dobrze skonstruowana fabuła. […] «Złe dziewczyny nie umierają» to powieść przesycona grozą i emocjami. Jest niczym tunel, do którego wchodzimy wraz z pierwszą przeczytaną stroną”. — http://ksiazkomania-recenzje.blogspot.com/2015/12/ze-dziewczyny-nie-umieraja-katie-alender.html#more

*

„Rozwiązanie całej zagadki było proste, a autorka nie zostawiła właściwie żadnych niewiadomych, z tego powodu czytanie Złych dziewczyn nie było wymagającym zajęciem. W większości przypadków uznałabym taką prostotę za wadę, ale ta książka zdecydowanie ma w sobie coś, dzięki czemu nie można się od niej oderwać! Częściowo jest to na pewno zasługa niezwykłych zwrotów akcji i interesujących zawirowań, najbardziej oczarował mnie jednak styl pisarski Katie Alender oraz klimat, który na pierwszy rzut oka był lekki i zabawny, ale pod spodem skrywała się cięższa, mroczniejsza atmosfera. Nie mogę powiedzieć, że z powodu Złych dziewczyn w nocy nie zmrużyłam oka, lecz kilka razy włoski stanęły mi dęba, a serce zaczęło bić szybciej. Ta powieść porywa od pierwszej strony i z rosnącym podekscytowaniem oczekiwałam na wielki finał. […] Ja świetnie się przy tej książce bawiłam i nie mogę się doczekać drugiej części!”. — http://szept-stron.blogspot.com/2016/01/ze-dziewczyny-nie-umieraja-czyli-walka.html#sthash.O1g8nwDS.dpuf

*

„Książka wciągnęła mnie od pierwszej strony i natychmiast wczułam się w jej klimat, który jest niesamowity. Może nie czułam przerażenia, ale od pierwszego do ostatniego rozdziału towarzyszył mi nieustający niepokój, co dalej się wydarzy. To jeden z największych plusów tej powieści, utrzymująca się atmosfera grozy sprawia, że nie sposób oderwać się od książki nawet w spokojniejszych momentach. Styl autorki jest lekki i bardzo przyjemny w odbiorze, a przy tym idealnie wpasowuje się w klimat powieści, o którym wspomniałam wcześniej. Choć sam pomysł nie jest zbyt oryginalny, absolutnie nie mam do czego się przyczepić w realizacji. […] Złe dziewczyny nie umierają Katie Alender to świetna, trochę przerażająca powieść, którą z czystym sumieniem mogę polecić każdemu fanowi historii o duchach, nawiedzonych domach i przeklętych przedmiotach. Autorka wprowadzi Was do świata, gdzie nastoletnim problemom towarzyszy zło wcielone, a sama atmosfera starego domu przyprawi Was o dreszcz grozy”. — http://zatracona-w-innych-swiatach.blogspot.com/2016/01/36-recenzja-ze-dziewczyny-nie-umieraja.html

*

Książka z każdą stroną coraz bardziej wciąga czytelnika. Autorka doskonale buduje napięcie i wprowadza nas w świat duchów i demonów. W powieści dobrze został oddany klimat starego domu, w którym dzieją się niepokojące rzeczy. Fabuła jest dosłownie naszpikowana strachem i emocjami przeżywanymi przez bohaterów. Postaci są wyraźnie zarysowane, co tej niezwykłej historii nadaje wiele autentyczności. To idealna powieść zarówno dla nastolatków, jak i dla dorosłych czytelników, którzy gustują w horrorach”. — http://stacjaksiazka.pl/recenzje/zle-dziewczyny-nie-umieraja-katie-alender/

*

„«Złe dziewczyny nie umierają» to książka, która mnie oczarowała, a jej czytanie było czystą przyjemnością, podszytą nutą obawy co też autorka zaserwuje bohaterom, z którymi zdążyłam się w krótkim czasie zżyć. Katie Alender stopniuje napięcie, a przy tym jej opisy są tak dopracowane, że bez problemu czytelnik może wejść do świata przez nią stworzonego. Jeśli lubicie książki owiane nutą grozy, a przede wszystkim tajemniczości, a przy tym książki młodzieżowe… jeśli pragniecie przeczytać historię zaklętą w starym domu w zupełnie normalnym mieście, przenieść się na chwilę w scenerię delikatnego horroru. Jeśli chcecie, aby książka Was wciągnęła i porwała na kilka godzin, koniecznie musicie sięgnąć po powieść «Złe dziewczyny nie umierają». To świetna, młodzieżowa książka, o której długo nie zapomnicie!”. — http://ksiazki-inna-rzeczywistosc.blogspot.com/2016/01/429-ze-dziewczyny-nie-umieraja.html

*

„Katie Alender nic nowego nie napisała, jednak połączyła wszystko w cudownie zgrabną całość. Styl autorki, choć to pierwsza osoba, przypadł mi do gustu. Czułam, jakby Alexis mówiła do mnie. Jej głos był wyrazisty i skierowany do konkretnego odbiorcy. To uczyniło z tej historii coś bardziej osobistego, niemal przekazywanego szeptem i w ciemności. Może moja wyobraźnia wskoczyła podczas czytania na jakiś wyższy bieg, ale czy nie o to właśnie chodzi? […] Podsumowując; «Złe dziewczyny nie umierają» pozytywnie mnie zaskoczyły. Ja stroniąca od horrorów wreszcie przeczytałam coś, co wzbudziło mój niepokój, ale mnie nie odstraszyło. Obudziło też apetyt na więcej. Jeśli istnieje gatunek soft horrorów, to ja jestem ich idealnym odbiorcą.
Gorąco polecam!”. — http://vegaczyta.blogspot.com/2016/01/ze-dziewczyny-nie-umieraja-katie-alender.html

*

„«Złe dziewczyny nie umierają» to młodzieżowy horror, który zachwyci wszystkie nastoletnie czytelniczki (i czytelników!), a tych starszych z pewnością nie mniej zaintryguje. Choć nie brakuje tu utartych schematów, są jak najbardziej potrzebne i na miejscu, a liczne chwile grozy zrekompensują każde niedociągnięcie autorki. Ja daję serii wielkiego plusa i czekam na kolejne, równie udane tomy. Was tymczasem serdecznie zachęcam do lektury tej mrocznej historii, dajcie się jej opętać!”. — http://beauty-little-moment.blogspot.com/2016/01/ze-dziewczyny-nie-umieraja-katie-alender.html

*

„Książkę oczywiście jak najbardziej polecam, gdyż jest to moim zdaniem świetne oderwanie się od tych wszystkich przesłodzonych romantycznych historii, które ostatnio zawładnęły rynkiem wydawniczym. Jest ona niezwykle wciągająca, a towarzyszący całej lekturze tajemniczy i mroczny klimat czyni ją tylko jeszcze bardziej interesującą. Jest to moim zdaniem kawał naprawdę bardzo interesującej powieści, z którą z całą pewnością należy się zapoznać”. — http://about-katherine.blogspot.com/2016/01/85-ze-dziewczyny-nie-umieraja.html

*

„Tajemnicza atmosfera towarzyszy nam od początku, niemal do ostatniej strony. Nie byłam w stanie oderwać się od lektury, zahipnotyzowana akcją i paranormalnymi sytuacjami. […] Jestem zdania, że Złe dziewczyny nie umierają to jedna z lepszych książek dla młodzieży”. — http://recenzje-koneko.blogspot.com/2016/03/ze-dziewczyny-nie-umieraja-katie-alender.html

*

Katie Alender udało się oddać ten charakterystyczny dla horrorów klimat, dzięki któremu niektórzy czytelnicy będą odczuwać dreszczyk emocji i ciarki na plecach. […] Książkę Złe dziewczyny nie umierają czyta się błyskawicznie. Można powiedzieć, że przeczytałam ją na raz. Powieść jest intrygująca, wciągająca i pobudzająca wyobraźnię. Książka stanowi pierwszą część serii i już się cieszę na kolejne spotkanie ze «złymi dziewczynami». Jestem bardzo ciekawa, co tym razem przyszykuje dla nas autorka. Tymczasem nie marnujcie czasu i przeczytajcie tę historię. Trzęście się, bójcie się, czytajcie przy zapalonym świetle. Gorąco polecam”. — http://monweg.blog.onet.pl/tag/literatura-mlodziezowa/

*

„Pierwsze co rzuca się w oczy, to przede wszystkim klimat, jaki panuje w tej historii. Jest mroczny i już od pierwszych stron czuć taką atmosferę grozy, że coś wisi w powietrzu i jest tylko kwestią czasu kiedy się coś wydarzy. Jakby nie było, bardzo ciężko jest zbudować takie odczucia u czytelnika, no bo nie oszukujmy się, jeśli coś jest napisane źle, to na próżno szukać jakiejkolwiek atmosfery. Tutaj na szczęście książka jest nią nasycona i to mi się bardzo podobało. […] Tak jak przed chwilą napisałam, od książki nie idzie się oderwać. Czytałam i czytałam, strona za stroną i coraz bardziej mnie wciągało. Myślę, że to dzięki stylowi, jakim posługuje się autorka, a jest on bardzo przyjazny w odbiorze. Przeczytałam ją raz-dwa, zapominając o moim postanowieniu, aby czytać ją tylko w dzień. Tak możecie się ze mnie śmiać, ale chyba jestem typem panikary. […] Ta książka udowadnia, że jeśli coś jest dobrze napisane, to osoby, które tak jak ja, nie lubią się bać, z miłą chęcią będą się zaczytywać. Więc polecam gorąco tę pozycję i mam nadzieję, że jak najszybciej ją przeczytacie!”. — http://naszksiazkowir.blogspot.com/2016/01/katie-alender-ze-dziewczyny-nie-umieraja.html

*

„«Złe dziewczyny nie umierają» to nie powieść grozy, po której czytelnik nie może zasnąć i boi się własnego cienia, czy dudniącego wiatru za oknem. Jest to jednak książka, której czytaniu towarzyszy dreszczyk, a momentami włoski się jeżą. To jedna z tych powieści, które się czyta, nawet jeśli jest coś ważniejszego do zrobienia, gdyż wciąga czytelnika, który pragnie dowiedzieć się, co będzie dalej”. — http://be-here-now-and-forever.blogspot.com/2016/01/39-ze-dziewczyny-nie-umieraja-katie.html

*

„Napięcie jest wyczuwalne od pierwszej do ostatniej strony tak silnie, że od książki nie sposób się oderwać. W pewnym momencie naprawdę zrobiło mi się zimno ze zdenerwowania. Jest tylko garstka kontynuacji, na które czekam z niecierpliwością i kolejny tom «Złych dziewczyn» z pewnością do nich należy. To doskonały horror, który przyspieszy bicie serca nie tylko nastoletnim czytelnikom, ale każdemu, kto pozwoli ponieść się wodzom fantazji i wczuć w zwykły-niezwykły klimat powieści. Polecam wszystkim fanom, grozy i strachów; a odradzam tym, którzy po historiach o duchach miewali koszmary. Ta może pozbawić Was snu na znacznie dłużej niż jedną noc. To jak? Odważycie się?”. — http://recenzent.com.pl/1/recenzja-ksiazki-zle-dziewczyny-nie-umieraja-katie-alender-pierwszego-tomu-serii-zle-dziewczyny-nie-umieraja-spojrzec-strachowi-w-oczy/

*

„«Złe dziewczyny nie umierają» to pierwszy tom serii, która ma za zadanie ścinać krew w żyłach. Nie powiem, było kilka scen bardzo mrocznych, a finał, dynamiką i dramatycznymi wydarzeniami naprawdę przypomina swoją konstrukcją i fabularnymi zwrotami akcji całkiem niezłe horrory. Książka z założenia przeznaczona jest dla młodzieży, ale ja także przy jej czytaniu dobrze się bawiłam i bałam. Polecam”. — http://agnesscorpio.blogspot.com/2016/01/katie-alender-ze-dziewczyny-nie-umieraja.html

*

„Okay. Nie wiem jak Wy moi czytelnicy, ale to był mój pierwszy horror i muszę przyznać, że… Chcę więcej!!!! Boże, ten dreszczyk emocji, to napięcie, gdy nie wiesz co się stanie, byłam dosłownie przerażona w niektórych momentach. […] Pierwszy raz chyba z takim zapałem i zniecierpliwieniem czytałam powieść, która gatunkowo do tej pory w ogóle nie wpasowywała się w moje gusta. Jednak takiego zaskoczenia się nie spodziewałam, nie mogłam przewidzieć, że aż tak mi się spodoba. Smutno trochę, że to koniec, ale pociesza mnie fakt, że będą kolejne tomy. […] Moja ocena to 9/10, zostawiam ten jeden punkt na następny tom”. — http://dominika-szalomska.blogspot.com/2016/01/77-przedpremierowo-recenzja-ksiazki-ze.html

*

„«Złe dziewczyny nie umierają» to książka, która mnie oczarowała, a jej czytanie było czystą przyjemnością podszytą nutą obawy, co też autorka zaserwuje bohaterom, z którymi zdążyłam się w krótkim czasie zżyć. Katie Alender stopniuje napięcie, a przy tym jej opisy są tak dopracowane, że bez problemu czytelnik może wejść do świata przez nią stworzonego. Jeśli lubicie książki owiane nutą grozy, a przede wszystkim tajemniczości, a przy tym książki młodzieżowe... jeśli pragniecie przeczytać historię zaklętą w starym domu w zupełnie normalnym mieście, przenieść się na chwilę w scenerię delikatnego horroru. Jeśli chcecie, aby książka Was wciągnęła i porwała na kilka godzin... koniecznie musicie sięgnąć po powieść «Złe dziewczyny nie umierają». To świetna, młodzieżowa książka, o której długo nie zapomnicie!”. — http://ksiazki-inna-rzeczywistosc.blogspot.com/search?q=alender

*

„Katie Alender, choć pisze w lekki sposób — ponieważ swoją powieść kieruje do młodzieży — to wciąż udało jej się w wielu momentach wywołać u mnie autentyczne uczucie strachu. […] W efekcie, gdy tylko zaczęłam czytać «Złe dziewczyny nie umierają», to skończyłam ją już za drugim podejściem. Odnośnie emocji — w tego rodzaju literaturze mają one szczególne znaczenie, ponieważ ta książka to taka kombinacja fantastyki, romansu i horroru. […] Czy polecam? Tak, jeśli szukacie lekkiej, a jednocześnie absorbującej lektury na maksymalnie trzy wieczory. «Złe dziewczyny nie umierają» to nie tylko dobry tytuł i ładnie wyglądająca okładka — to także treść, której niczego nie brakuje. Dynamiczna i wartka akcja gwarantują świetną rozrywkę na kilka godzin. Polecam!”. — http://mojeksiazkoweniebo.blogspot.com/2016/02/katie-alender-ze-dziewczyny-nie-umieraja.html

*

„«Złe dziewczyny nie umierają» to książka, która bardzo pobudza wyobraźnie, moja podczas czytania pracowała na pełnych obrotach! Autorka wymyśliła świetną fabułę, która wciąga na maksa. Pisze ona ciekawie i zrozumiale.  […] «Złe dziewczyny nie umierają» to naprawdę genialna pozycja, którą warto przeczytać! Autorka stworzyła dobrą, mroczną atmosferę. […] Nigdy nie sądziłam, że jakiś horror spodoba mi się tak bardzo, a jednak stało się to możliwe! Nie mogę się doczekać, kiedy wyjdzie kolejna część, a Wam serdecznie polecam tę! Książka jest świetna, warto się z nią zapoznać i pamiętajcie, pisze to osoba, która nie lubi czytać horrorów! Polecam :))”. — http://happy1forever.blogspot.com/2016_01_01_archive.html

*

„Fabuła książki Złe dziewczyny nie umierają wciąga czytelnika już od pierwszych stron, a uczucie zaciekawienia nie opuszcza go do samego końca. […] Mimo że książka nie wzbudziła we mnie strachu, oceniam ją bardzo dobrze. Jest to lektura młodzieżowa, więc dorośli pewnie nie znajdą w niej tego, czego szukają w horrorach. Czytanie jednak mnie odprężyło i z zainteresowaniem pochłonęłam książkę w kilka godzin, które mogę policzyć na palcach jednej ręki. Myślę, że Złe dziewczyny nie umierają spodobają się najbardziej nastolatkom i tym, którzy lubią literaturę młodzieżową”. — http://www.wywrota.pl/ksiazka/29018-zle-dziewczyny-nie-umieraja-alexis-i-kas.html

*

„Chylę czoła przed panią Alender, ponieważ jej powieść jest bardzo wciągająca, co sprawia, że od Złych dziewczyn trudno się oderwać. To właśnie pragnienie dowiedzenia się co będzie dalej, zrekompensowało mi brak atmosfery grozy. […] Powieść polecam, ale nie nastawiajcie się na opowieść, po której będziecie bać się ciemnych korytarzy, a każdy dźwięk za oknem przyprawi Was o zawał serca. Jest to naprawdę dobra młodzieżówka, od której trudno się oderwać”. — http://moje-buki.blogspot.com/2016/01/157-ze-dziewczyny-nie-umieraja.html

*

„Przyznam szczerze, że nie wiedziałam, czego się spodziewać. Tytuł nic konkretnego mi nie mówił. Nigdy dotąd nie czytałam także żadnego, typowego horroru, więc jest to dla mnie nowość. Nie mam więc żadnego porównania. Niemniej jednak fabuła książki «Złe dziewczyny nie umierają» jest niesamowicie intrygująca i wciągająca, a dodatkowo napisana prostym i przejrzystym językiem”. — http://mojaosobistosc.blogspot.com/2016/01/ze-dziewczyny-nie-umieraja-katie-alender.html

*

„Autorka dała się ponieść wyobraźni, jednak z umiarem, więc nic co się dzieje w Złe dziewczyny nie umierają nie jest naciągane, a czytelnik z ogromną ciekawością śledzi rozwój wypadków. […] Za drugi tom Złe dziewczyny nie umierają chwycę, gdy tylko się pojawi w Polsce lub zdecyduję się na angielskie wydanie. Tak czy inaczej — na pewno przeczytam. Ogólna ocena: 08/10 (rewelacyjna)”. — http://papierowemiasta.blogspot.com/2016/01/448-ze-dziewczyny-nie-umieraja-katie.html

Wydanie polskie

Złe dziewczyny nie umierają, polska okładka

Serwis Cyfroteka.pl udostępnia fragment powieści — można zapoznać się z nim tutaj.

Od złej do przeklętej

ISBN: 978-83-7229-561-3

Od złej do przeklętej

Złe dziewczyny nie umierają, tom II

Katie Alender

„Ale czasami trzeba coś zniszczyć, aby można było odbudować to jako silniejsze”.

Alexis jest ostatnią dziewczyną, po której można by się spodziewać, że zaprzeda czemuś swoją duszę. Ma wszystko, czego potrzeba do szczęścia — cudownego chłopaka, prawdziwą przyjaciółkę i ukochaną młodszą siostrę Kasey, odzyskaną po opętaniu przez złego ducha.

Kiedy więc Kasey, po zakończeniu terapii w ośrodku, nawiązuje nowe znajomości, angażując się w działania pewnego klubu, Alexis sądzi, że to dla niej najlepsza metoda odreagowania ciężkich przejść i sposób na ponowne odnalezienie się w szkolnej rzeczywistości. Wydaje się, że przyjaźnie są właśnie tym, czego potrzebuje jej siostra. Członkinie klubu doświadczają jednak zadziwiającej metamorfozy, z nietowarzyskich dziwadeł przeistaczają się z dnia na dzień w przebojowe superlaski. Kto wie, co się za tym kryje? Czyżby Kasey znalazła się znów w niebezpieczeństwie?

Jest tylko jeden sposób, żeby się o tym przekonać — Alexis i jej najlepsza przyjaciółka Megan decydują się wstąpić do klubu. Ale czy to jest na pewno właściwa droga do celu?

„Promieniej — powiedzieliśmy sobie nawzajem. Ponieważ jeśli tego nie zrobisz, cały świat się dowie, że jesteś potworem”.

*

Od złej do przeklętej to dobra kontynuacja, trzymająca poziom poprzedniej części. Zaskakujący wątek fantastyczny, dobrze napisana historia, nieprzekombinowana fabuła to wszystko, czego trzeba w tego typu powieści. I chociaż to powieść młodzieżowa, potrafi wywołać ciarki na plecach. To coś z pogranicza horroru i książki dla młodzieży. Dobre połączenie, warto sięgnąć”. — http://ksiazka-od-kuchni.blogspot.com/2016/05/od-zej-do-przekletej-katie-alender.html

*

„Katie Alender ponownie zafundowała swoim czytelnikom lekką, przyjemną powieść. Ubolewam jednak nad tym, że jest tak mało straszna! Nie zmienia to jednak faktu, że bawiłam się przy niej niesamowicie. Świat i bohaterowie niezwykle realistyczni, wątek nie samych duchów, ale również zagadek z przeszłości, prowadzenie własnego śledztwa, magia sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem”. — http://ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com/2016/05/zo-zawsze-powraca.html#

*

„«Od złej do przeklętej» to świetnie napisana, mroczna powieść o duchach dla młodzieży. Lekka, a jednak dodająca dreszczyku. Książka, jak i całość cyklu, jest napisana w przyjemny i bardzo przystępny sposób, a czyta się ją błyskawicznie i z dużą dozą zaciekawienia. […] Powieść czyta się jednym tchem i na jej lekturę wystarcza jedno popołudnie. Bardzo podoba mi się klimat, jaki ma ta książka. Mroczny, przytłaczający i bardzo intrygujący. Całość idealnie do siebie pasuje — bohaterowie, klimat, realizm. Przyznam, że bardzo wciągnęła mnie ta seria i z przyjemnością ją przeczytałam”. — http://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com/2016/05/od-zej-do-przekletej-katie-alender.html

*

Jestem niezmiernie usatysfakcjonowana z lektury tej powieści. Cenię książki, od których nie sposób się oderwać. «Złe dziewczyny» nie są przeznaczone dla miłośników romansów i powieści obyczajowych. Jest to raczej pozycja przeznaczona dla osób lubiących delikatne horrory i thrillery oraz dla czytelników spragnionych zjawisk nadprzyrodzonych, magicznych rytuałów, mistyfikacji. Nie dajcie się zwieźć pozorom, literatura młodzieżowa to nie tylko ckliwe historyjki dla podlotków, ale także niezwykłe powieści, również dla dorosłych”. — http://ryszawa.blogspot.com/2016/05/ze-dziewczyny-nie-umieraja-2-od-zej-do.html

*

„«Od złej do przeklętej» może nie jest tak straszny jak tom pierwszy, ale wciąż czyta się z nieustającą ciekawością i pewną nerwowością, bo nigdy nie wiadomo co czai się w ciemnym kącie pokoju. Polecam, bardzo fajna seria, zwłaszcza dla nastoletnich czytelników”. — http://agnesscorpio.blogspot.com/2016/05/katie-alender-od-zej-do-przekletej.html

*

„Kolejny raz mamy do czynienia z opętaniem, duchami, czarami, czarną magią i niebezpieczeństwem. Bardzo podoba mi się pomysł na książkę i jego wykonanie. […] Kontynuacja dorównuje poziomem Złym dziewczynom i nie odbiega od nich, jeśli chodzi o moją ocenę. Język prosty w odbiorze, książkę szybko i przyjemnie się czyta. I autorka ostatnim zdaniem utwierdza czytelnika w przekonaniu, że to nie koniec. Będzie ciąg dalszy. A ja jestem niezmiernie ciekawa, co będzie dalej i jak autorka pociągnie historię sióstr, które walczą ze złymi mocami”. — http://sol-shadowhunter.blogspot.com/2016/05/od-zej-do-przekletej-katie-alender.html

*

Od złej do przeklętej to bardzo dobra kontynuacja części pierwszej. Pobudza wyobraźnię, przeraża i zaskakuje. Odrobina thrillera, troszkę więcej horroru i mnóstwo zjawisk nadprzyrodzonych w połączeniu ze sobą, tworzą wyśmienitą rozrywkę dla osób o mocnych nerwach. Lubicie się bać? Jeśli tak, to seria Złe dziewczyny nie umierają jest stworzona dla Was”. — http://czytanie-moja-milosc.blogspot.com/2016/06/od-zej-do-przekletej-katie-alender.html

*

„Choć drugi tom serii jest utrzymany w innym klimacie niż pierwsza część, moim zdaniem przypadnie do gustu każdemu fanowi książki Złe dziewczyny nie umierają. Nie przesadzam, mówiąc, że pochłonęłam Od złej do przeklętej w ciągu jednego wieczora — autorka momentalnie wciąga czytelnika w swój świat i nie chce go wypuścić. Jeżeli lubicie książki z dreszczykiem, serdecznie polecam, bo Od złej do przeklętej to solidny kawałek młodzieżowej powieści”. — http://zatracona-w-innych-swiatach.blogspot.com/2016/05/49-recenzja-od-zej-do-przekletej.html

*

„Ta książka to kolejne pozytywne zaskoczenie. «Od złej do przeklętej» to powieść, która przyprawia o prawdziwe ciarki na plecach. Czytając, nie wiemy, co wydarzy się na kolejnej stronie, a niespodziewane zwroty akcji tylko napędzają naszą ciekawość. Przewracając kartkę, mamy wrażenie, że czai się tam jakaś nieopisana moc, która każe nam czytać, mimo że poziom naszego strachu jest na granicy szaleństwa. «Od złej do przeklętej» to książka, która przyciąga jak magnes i hipnotyzuje, sprawiając, że nie można się od niej oderwać. […] «Od złej do przeklętej» to powieść, która zaskakuje prostotą. I to właśnie ta prostota przyciąga. Styl autorki jest bardzo przyjazny, język prosty. To wszystko sprawia, że książkę wręcz się pochłania. Autorka zaskakuje elementami, które przyprawiają czytelnika o gęsią skórkę. Czuć strach, przerażenie. Katie Alender bardzo fajnie wplata elementy thrillera do typowej młodzieżówki i tym samym sprawia, że po tę książkę chętnie będą sięgały również osoby dorosłe. Szczerze polecam książkę. Spędzicie z nią chwile, których nie zapomnicie na długo. «Od złej do przeklętej» to lektura idealna na wieczory, dla osób, które lubią trochę strachu. Jestem pewna, że nie zawiedziecie się na autorce i jeśli lubicie adrenalinę, to ta lektura jest dla was. Polecam!”. — http://ksiazkomania-recenzje.blogspot.com/2016/05/od-zej-do-przekletej-katie-alender.html

*

„Przyznam, że pierwsze strony książki znowu kompletnie mnie pochłonęły. Od razu zauważyłam, że jestem z powrotem wrzucona w wir fascynujących wydarzeń. Narracja Alexis się nie zmieniła — wciąż bardzo prosta i zrozumiała, jak to z wypowiedziami nastolatki bywa. Dlatego podtrzymuję swoje zdanie, że jest to przyjemne czytadełko, pozwalające na chwilę oderwać się od stresującej rzeczywistości. […] Co prawda podczas czytania nie jeżą nam się włoski na karku, ale wciąga niesamowicie już po pierwszym rozdziale i takie właśnie odczucie towarzyszyło mi przez ponad dwieście stron. […] Po zamknięciu i odłożeniu Od złej do przeklętej na biurko wiedziałam już, że wam ją polecę”. — http://redakcja-essentia.pl/2016/05/od-zlej-do-przekletej/

*

„«Od złej do przeklętej» to druga część książki «Złe dziewczyny nie umierająj» autorstwa Katie Alender. Muszę przyznać, że ten tom jest równie udany, jak poprzedni. Mamy w nim wszystko, co powinno być w horrorze dla młodzieży — nawiedzony przedmiot, siostry, które próbują walczyć z powoli wdzierającym się w ich życie duchem, miłość, przyjaźń, próbę odnalezienia się w nowym środowisku oraz potrzebę akceptacji. Autorka w bardzo dobry sposób opisała środowisko przeciętnego liceum, w którym prym wiodą cheerleaderki, a osoby, które gorzej wyglądają, uczą się, czy mają gorszą sytuację materialną, są odtrącane przez rówieśników. […] Powieść czytałam szybko i z dużą przyjemnością, bo historia Kasey, Alexis i ich przyjaciółek była wciągająca i pełna akcji. Nie jest to książka, która straszy, jak niektóre dzieła Stephena Kinga, ale to dobra lektura do poczytania podczas burzowych dni w ciemnym, pustym mieszkaniu”. — http://stacjaksiazka.pl/recenzje/od-zlej-do-przekletej-katie-alender/

*

„Autorka, powtarzając szablon z pierwszej części, rozsądnie dawkuje nam informacje, podsycając zainteresowanie. […] Podsumowując — «Od złej do przeklętej» to udana kontynuacja, z którą spotkania nie żałuję. Młodsza młodzież, a nawet ta starsza, nie powinna być zawiedziona dzięki intrygującej fabule i ciekawie poprowadzonej akcji, a zakończenie niejednego zaskoczy”. — http://withcoffeeandbooks.blogspot.com/2016/06/43-od-zej-do-przekletej-katie-alender.html

*

„Autorce po raz kolejny udało się stworzyć niezwykłą historię, w której jest pełno tajemnic oraz mroku. Akcja tej książki bardzo szybko nabiera tempa, a fabuła wciąga czytelnika już od pierwszych stron. […] W «Od złej do przeklętej» nie zabrakło mrożących krew w żyłach fragmentów oraz dużej dawki napięcia, które spowodowało, że nie mogłam oderwać się od tej książki choćby na chwilę. Zakończenie tej książki zostawia czytelnika ze sporym niedosytem i od razu chciałoby się poznać dalsze losy bohaterów. Z ogromną niecierpliwością będę wypatrywać następnej części. Całą serię gorąco polecam osobom, które lubią czasami poczuć prawdziwy dreszczyk emocji”. — http://addictedtobooks.blog.pl/2016/06/09/recenzja-od-zlej-do-przekletej-katie-alender/

*

„Jak dla mnie książki Katie Alender nie są wcale straszne. Owszem, są tajemnicze, niesamowicie wciągające, ale nie czułam przy nich niepokoju czy strachu. Raczej dreszczyk emocji, oczekiwanie na to, co zdarzy się na następnej stronie. Bo autorka stworzyła naprawdę dobrą powieść młodzieżową, gdzie główne skrzypce grają duchy, upiory czy opętania. I żałuję, że ta seria nie jest bardziej rozpowszechniona — bo gdybym miała nadal piętnaście lat, taka historia stałaby się jedną z moich ulubionych. Jeżeli szukacie dobrej książki młodzieżowej albo lektury, przy której chcecie się odprężyć, odpocząć, zrelaksować to polecam wam zarówno pierwszy, jak i drugi tom serii Złe dziewczyny nie umierają”. — http://bibliotekapodmarcepanem.blogspot.com/2016/06/koszmary-wracaja-od-zej-do-przekletej.html

*

„Moim zdaniem, Od złej do przeklętej to naprawdę dobra kontynuacja. […] Autorka pisze zrozumiałym dla każdego językiem, a osoba która przekładała tę powieść też miała trochę pracy, dlatego również panu Steczko należą się gratulacje. Gdyby nie przypisy tłumacza nie dałoby się zrozumieć niektórych wątków, dlatego jestem bardzo ciekawa, jak ta powieść wypadła w oryginale. Może kiedyś będzie mi dane przeczytać ją po angielsku. Podsumowując, od zewnętrznej oraz wewnętrznej strony ta powieść jest NIESAMOWITA. Czytelnik znajdzie w niej prawie wszystko, o czym można tylko marzyć. Tajemnicę, magię, grozę, piękne wykonanie. Całkowicie zakochałam się w tych dwóch książkach i już w tym momencie chciałabym obie przeczytać raz jeszcze, by poczuć znowu ten klimat. Może nie jest to książka górnego lotu, ale naprawdę warto ją przeczytać”. — http://www.webook.pl/recenzja-10017,Od_zlej_do_przekletej.html

*

„Seria Złe dziewczyny nie umierają to powieści młodzieżowe, ale także całkiem sprawnie napisane horrory. Katie Alender udało się wyczarować odpowiedni duszny i niepokojący klimat, który cechuje mroczne dreszczowce. Czytając można dostać gęsiej skórki i poczuć ciarki przechodzące po plecach. Książkę Od złej do przeklętej tak jak wcześniejszą Złe dziewczyny nie umierają pochłania się w błyskawicznym tempie. A jest to na pewno zasługą sporej ilości dialogów, dużej czcionki i bardzo lekkiego pióra Katie Alender. Ale uwaga! Czytanie grozi zarwaną nocą! Powieść jest intrygująca, bardzo wciągająca i pobudzająca wyobraźnię. Komu polecić Od złej do przeklętej? Zdecydowanie wielbicielom horrorów, a także młodym czytelnikom, ale nie za młodym, gdyż można się bać. Także tym, którym strach jest niestraszny. Gotowi na odrobinę dreszczyku? Polecam gorąco”. — http://monweg.blogspot.com/2016/06/ze-dziewczyny-nie-umieraja-2-od-zej-do.html

Wydanie polskie

Od złej do pzreklętej, polska okładka

Serwis Cyfroteka.pl udostępnia fragment powieści — można zapoznać się z nim tutaj.

Bardziej martwa być nie może

ISBN: 978-83-7229-613-9

Bardziej martwa być nie może

Złe dziewczyny nie umierają, tom III

Katie Alender

„Byłam kiedyś zła.
Byłam dobra.
Słaba i silna.
Odważna i wystraszona.
Byłam bohaterką i morderczynią”.

Od śmierci Lydii Small minęły trzy miesiące. Alexis marzy o tym, by końcu jej życie wróciło do normalności.

Ale normalni ludzie nie widują gnijących trupów na zdjęciach. Nie muszą sobie radzić z wściekłym duchem Lydii, który czasami posuwa się do przerażających ataków.

Początkowo wydaje się, że Lydia chce się zemścić tylko na Alexis. Ale wkrótce okazuje się, że przyjaciele Alexis są w niebezpieczeństwie, i tylko ona może ich uratować. Gdy wkracza do akcji, uświadamia sobie, że wróg jest o wiele potężniejszy, niż mogłaby przypuszczać… i że ich losy są splątane w sposób, którego się nie spodziwała.

Nawet w najgorszych koszmarach.

„Znajdź ludzi, którzy traktują cię tak, jak na to zasługujesz. Wszystkich innych poślij do diabła. I nie oglądaj się za siebie”.

*

„Gdyby odrzeć «Bardziej martwa być nie może» z paranormalnego wątku powieść Katie Alender i tak byłaby fantastyczna. Tym, co hipnotyzuje w jej utworze najbardziej nie jest bowiem pogoń za kolejnymi widmami — chociaż przyznaję, że i te wątki śledziłam z przyjemnością — ale to, jak kolejne wydarzenia wpłynęły na bohaterów, a zwłaszcza Alexis. […] To cykl dla nastolatków, ale wreszcie nie traktuje się ich jak wymagające opieki na każdym kroku dzieciaki. Zakończenie «Bardziej martwa być nie może», jak zresztą cały ten tom, zmusza do rozważenia wielu etycznie skomplikowanych problemów. Wielokrotnie wywołuje w umyśle paniczne pragnienie wykrzyknięcia «nie!» i ustawienia do pionu mniej lub bardziej istotnych bohaterów powieści. […] «Bardziej martwa być nie może» to nie tylko doskonały horror czy psychologiczny thriller, to także świetnie wyważona opowieść o radzeniu sobie z poczuciem winy, odpowiedzialnością i śmiercią. To historia o podejmowaniu trudnych decyzji i życiu z ich konsekwencjami. To próba oswojenia nieuniknionego i jednocześnie walka o to, by przed spotkaniem ze śmiercią móc wieść życie w zgodzie z samym sobą. Katie Alender zabiera czytelnika do mrocznego świata, w którym niełatwo powiedzieć, kto jest straszniejszą bestią — ludzie czy zjawy — i daje wszystkim naprawdę ważne lekcje (i przy tym perfekcyjnie straszy)”. — http://krytyk.com.pl/oceny/recenzja-ksiazki-bardziej-martwa-byc-moze-iii-tomu-serii-zle-dziewczyny-umieraja-autorka-katie-alender/

*

„«Złe dziewczyny nie umierają» to młodzieżowa seria z elementami horroru, czyli rzecz, która niebywale rzadko się zdarza. Książka jest fajnie napisana. Czyta się ją szybko i przyjemnie, z taką nietypową lekkością. Mimo że jej fabuła wcale nie jest sympatyczna, to lekturę i tak określiłabym jako rozrywkową. Doskonale się przy niej bawiłam. […] Polubiłam dwa poprzednie tomy, ale ten podoba mi się chyba najbardziej. To klimatyczna historia, w której pojawia się odrobina grozy i spora dawka fantastyki, ale również nieco społecznych relacji tak typowych w powieściach dla młodych czytelników. […] «Bardziej martwa być nie może» to horror, który toczy się tuż obok normalnego życia, w doskonały sposób się z nim zgrywając. To również niezwykle oryginalna powieść młodzieżowa i popis świetnej realizacji doskonałych pomysłów”. — http://miye.eu/bardziej-martwa-byc-moze-katie-alender/

*

Nie spodziewałam się niczego zaskakującego,a tu proszę, książka okazała się naprawdę godna uwagi. […] Cała historia owiana jest mgiełką tajemnicy i nic nie jest pewne. Pani Alender w świetny sposób dawkowała napięcie oraz nie zdradzała za dużo informacji, przez co nie mogłam oderwać się od czytania. O ile poprzednie części nie były straszne, to ta nie raz wywołała u mnie przerażenie. Cała historia — jak już wspomniałam — jest tajemnicza. Nie wiadomo co zaraz się wydarzy. Jednak poza mrocznymi scenami, znalazło się także wiele śmiesznych momentów, głównie pomiędzy Alexis i Lydią. Ich sarkastyczne odpowiedzi nie raz wywołały uśmiech na twarzy, przez co rozluźniałam się, zapominając, że zaraz pewnie znowu stanie się coś strasznego. […] Jeżeli lubicie książki momentami przerażające i wywołujące dreszczyk emocji, to serdecznie polecam Wam całą trylogię o Alexis oraz duchach”. — http://moje-buki.blogspot.com/2017/01/215-bardziej-martwa-byc-nie-moze.html

*

Lubię się bać, bez dwóch zdań. Tak właśnie odnalazłam serię Alender, która od pierwszego tomu trafiła na półkę moich ulubionych lektur — za klimat i pomysłowość. […] To właśnie najlepszy atut tej powieści — mroczna atmosfera, od której po prostu nie można się oderwać. […] «Bardziej martwa być nie może» to trzeci tom serii o równie zaskakujących rozwiązaniach co tom startowy. Czekałam na to wydanie od dłuższego czasu i w duchu liczyłam na sporą dawkę straszenia, ale nie oczekiwałam, że to wszystko aż tak bardzo mi się spodoba. I choć książka jest na tyle zrównoważona, że osoby o słabych nerwach też świetnie się w niej odnajdą, to czuję się w pełni usatysfakcjonowana i wystraszona na tyle, by móc przez kilka wieczorów pozastanawiać się co też kryje się w ciemnym kącie”. — http://thievingbooks.blogspot.com/2016/11/bardziej-martwa-byc-nie-moze-katie.html

*

„To, co przyszykowała dla czytelników w tej odsłonie Katie Alender, można nazwać w kilku słowach: ostra jazda bez trzymanki. […] Przyznaję, że czytając bawiłam się wyśmienicie. Może nie bałam się, ale jestem pewna, że niejednej osobie przechodziły ciarki po plecach. Wszystkie trzy części prezentują się bardzo ciekawie i warte są uwagi. Nie ociągajcie się i sięgnijcie już teraz po Złe dziewczyny… Choć to horrory kierowanie głównie do młodzieży, gwarantuję, że przygoda z tymi książkami nie będzie czasem straconym, a historie spodobają się znacznie szerszej liczbie odbiorców. Jesteście gotowi się bać? Polecam gorąco”. — https://monweg.blogspot.com/2016/12/ze-dziewczyny-nie-umieraja-3-bardziej.html?spref=fb

*

„Od książki nie mogłam się oderwać — czytałam ją niemal do drugiej w nocy i nie czułam ani zmęczenia, ani znudzenia. Bo chociaż nie jest to seria pozbawiona wad czy jakiś ułomności to napisana jest płynnie, wydarzenia w każdym tomie są ze sobą powiązane w zgrabny sposób, a co najważniejsze — jeżeli oczekujemy od książki dobrej rozrywki, to ją otrzymamy. Bo jest w niej przyjaźń, miłość, a także coś paranormalnego, co najbardziej intryguje. Jeżeli jesteście w trakcie poszukiwania prezentu świątecznego dla młodszej siostry albo i dla siebie to trylogia Złe dziewczyny nie umierają będzie idealnym rozwiązaniem. Wciąga, intryguje i czyta się ją błyskawicznie”. — http://bibliotekapodmarcepanem.blogspot.com/2016/11/bardziej-martwa-byc-nie-moze-kate.html

*

„«Bardziej martwa być nie może», to zdecydowanie najlepsza część serii i bardzo żałuję, że to już koniec przygód Alexis. Przez trzy tomy zdążyłam się z nią bardzo zżyć. „Złe dziewczyny nie umierają” to połączenie cyklu młodzieżowego z horrorem. […] Prócz wszechogarniającej grozy nie zabrakło poczucia humoru, postacie niekiedy wypowiadają się bardzo sarkastycznie, co nieco rozluźnia formę powieści. Wszystkie zagadki i tajemnice rozwiązują się, układając poszczególne elementy na swoich miejscach. Żadna kwestia nie została pominięta, choć w pewnym momencie się o to bałam, ponieważ w książce wiele się dzieje. Pomysłowość autorki nie zna granic. Z niecierpliwością czekam na kolejne książki, które wyjdą spod jej pióra. «Bardziej martwa być nie może», to klimatyczna historia, odpowiednia dla miłośników dreszczowców. Nie jest drastyczna więc bez obaw, osoby o słabszych nerwach również mogą się wziąć za jej lekturę. Tych, którzy nie mieli do tej pory okazji czytać tej serii, odsyłam do pierwszego tomu”. — http://ryszawa.blogspot.com/2016/12/bardziej-martwa-byc-nie-moze-katie.html#

*

„Nie jestem fanką horrorów, książek, które mrożą krew w żyłach, ale muszę szczerzę przyznać, że odkąd przeczytałam «Złe dziewczyny nie umierają» na każdą kolejną część trylogii czekałam niecierpliwie. Jest to jedna z tych serii, które bardzo wciągają i, mimo że człowiek odczuwa przerażenie, to koniecznie chce wiedzieć, co będzie dalej. Idealny cykl zarówno dla osób, które uwielbiają czytać horrory i dla takich, które za nimi nie przepadają. […] «Złe dziewczyny nie umierają» to świetna pozycja zarówno dla osób młodszych i starszych, fanów horrorów oraz takich, którzy chcą poczytać coś nowego, świeżego. Gorąco wszystkim polecam zapoznać się z książkami Katie Alender. Mimo że nie dadzą wam one spać po nocach i zmrożą krew w żyłach, to przeżyjecie z ich bohaterką świetną przygodę i to nie wychodząc z domu! Polecam! Ocena: 9/10”. — https://happy1forever.blogspot.com/2016/12/bardziej-martwa-byc-nie-moze.html

*

„Ponieważ seria skierowana jest do nastoletniego odbiorcy, ilość przerażających scen jest odpowiednio stonowana, jednak autorce udało się zbudować kilka «fajnych» i naprawdę jeżących włos na głowie momentów. Przede wszystkim stworzyła ona jednak świetny niepokojący klimat, dzięki któremu czytelnik niemal czuje, jakby sam znalazł się w centrum opowieści. […] Jak na młodzieżowy horror, od którego oczekujemy przede wszystkim rozrywki, książka okazała się zaskakująco bogata w inteligentne przesłania, fajnie wkomponowane w treść i z niej wynikające, a nie jak w niektórych przypadkach, zbędne i puste. Mi szczególnie spodobał się motyw słabości, która może nas pokonać, ale równie dobrze uczynić silniejszymi. […] «Bardziej martwa być nie może», to bardzo dobre zakończenie serii o duchach, która potrafiła zaniepokoić, a nawet czasem przerazić”. — http://beauty-little-moment.blogspot.com/2016/12/bardziej-martwa-byc-nie-moze-katie.html

*

„Nie ma to jak mocne zakończenie fenomenalnej serii. Nie boję się tak właśnie nazwać trylogii, którą stworzyła Katie Alender. «Złe dziewczyny nie umierają» to przerażająca seria, która nie raz mrozi krew w żyłach i przyprawia o gęsią skórkę. Autorka dobrze wie jak wystraszyć czytelnika. […] «Bardziej martwa być nie może» to naprawdę przerażająca książka. Dawno się tak nie bałam. Dwie poprzednie części były straszne, ale to co serwuje nam autorka w finale serii, to prawdziwa perełka strachu. Na każdej stronie czai się coś mrocznego, coś przerażającego. Czasami boimy się przewracać kartkę, jednak ostatecznie nasza ciekawość wygrywa. Książka wciąga do tego stopnia, że mimo gęsiej skórki nic nie jest w stanie nas powstrzymać przed jej odłożeniem. […] Katie Alender stworzyła bardzo dobrą historię. Te trzy tomy powinny zagościć na półkach każdego czytelnika, nie tylko tego młodszego. Kto lubi się bać powinien koniecznie przeczytać tę serię. Jeszcze bardziej zachęcam tych, którzy nie lubią się bać. Dzięki serii «Złe dziewczyny nie umierają» pokochacie się bać, pokochacie czuć ciarki na plecach, pokochacie uczucie, które towarzyszy wejściu do ciemnego pokoju. Ta seria to niezapomniana przygoda, której życzę każdemu. Moja ocena: 10/10”. — http://ksiazkomania-recenzje.blogspot.com/2016/12/bardziej-martwa-byc-nie-moze-katie.html

*

„Z wielką niecierpliwością czekałam na ostatnią, finałową część cyklu Złe dziewczyny nie umierają, w którym zakochałam się od samego początku. Książka Złe dziewczyny nie umierają bardo mi się spodobała i choć kolejna — Od złej do przeklętej — nie zaskoczyła mnie już aż tak bardzo, to mimo wszystko jednak z całą pewnością mogę powiedzieć, że seria autorstwa Katie Alender już od dawna gości na mojej liście ulubionych powieści. […] Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że zarówno książka Bardziej martwa być nie może, jak i cała seria Złe dziewczyny nie umierają, to na prawdę kawał świetnie skomponowanej fabuły, połączonej zajmującym stylem autorki. Polecam ją teraz i z całą pewnością będę to robić jeszcze przez długi czas. Jednocześnie liczę, że uda mi się poznać jeszcze jakąś ciekawą powieść spod pióra Katie Alender, która, chociaż w jakimś stopniu będzie tak dobra, jak cała ta seria”. — http://about-katherine.blogspot.com/2017/01/139-bardziej-martwa-byc-nie-moze.html

*

„Nareszcie trafił do mnie tom 3, na którego czekałam z utęsknieniem. Zdecydowanie mnie nie zawiódł. Mamy do czynienia znowu z duchami, ale jest to zupełnie inna historia, niż w tomie 1 i 2. I to się chwali. Nie ma powielania schematu, tylko coś nowego, świeżego, co motywuje do szybszego czytania. […] Cała seria jest obowiązkowa! Gwarantuje, że się nie zawiedziecie. Czasem będziecie wyć z bezsilności, ale końcówka Wam to wynagrodzi. Słyszałam, że to już koniec przygód dwóch sióstr. Ubolewam nad tym koszmarnie. […]. Idealna książka na długie, ciemne i zimne wieczory :D. Moja ocena: 6/6”. — http://kosmetyczny-bzik.blogspot.com/2016/12/sowie-opowiesci-23-katie-alender.html

*

„Trylogia Katie Alender to zgrabne połączenie Young Adult z elementami paranormal, a nawet horroru. […] Autorka mnie nie rozczarowała. Opowieść ponownie jest płynna, pełna akcji, tajemnic i zagadek do rozwiązania, a że pisarka świetnie sobie radzi z przeplataniem realizmu i elementów kryminalnych z paranormalnymi, powieść po prostu pochłania. Jeśli wciąż nie poznaliście przyjemnego, lekkiego, ale i intrygującego stylu pisania Katie Alender, serdecznie polecam trylogię «Złe dziewczyny nie umierają» to solidna dawka Young Adult, która może naprawdę was pochłonąć”. — http://recenzje.pantomasz.pl/bardziej-martwa-byc-nie-moze-zle-dziewczyny-nie-umieraja-tom-3/

Wydanie polskie

Bardziej martwa być nie może, polska okładka

Serwis Cyfroteka.pl udostępnia fragment powieści — można zapoznać się z nim tutaj.

Jump

ISBN:978-83-8008-308-0

Wyskok

Elisa Carbone

„Co byś zrobił, gdybyś się nie bał?”

„Książka dowcipna i prowokująca. Ostre i przenikliwe spojrzenie na niezależność, miłość, wytrwałość oraz poszukiwanie własnego miejsca w świecie i wiedzy o sobie samymy”. — Publishers Weekly.

„Ta romantyczna przygoda zadowoli zarówno wielbicieli prozy Anthony'ego Horowitza, jak i książek Meg Cabot. Opisy wspinaczek trzymają w napięciu. Krótkie rozdziały i niecodzienny temat opowiedziany z dwóch punktów widzenia czynią z Wyskoku doskonałą lekturę nawet dla tych, którzy czytać nie lubią”. — Kirkus Review.

„Książka, która jest jak wspinaczka. Niesamowicie wciąga i dostarcza wielu wrażeń”. — Olga Leśniewska, onlybooks-jdb.blogspot.com.

P.K. chce się wyrwać. Uciec z miasta, zanim rodzice wyślą ją do szkoły z internatem. Kierując się porywem serca, pragnie wyskoczyć gdzieś w góry, by uprawiać wspinaczkę.

Jej towarzyszem zostaje Zwierzak, małomówny i przystojny chłopak, którego dopiero poznała. Początkowa ekscytacja zmienia się w niepewność, gdy w trakcie podróży na jaw wychodzą kolejne tajemnice. P.K. musi zdecydować, czy posłuchać głosu serca i zaufać Zwierzakowi, czy… uciekać..

***

Wyskok jest powieścią przygodową dla młodzieży. Można by zatem zapytać, co podobna pozycja robi na stronie faceta zakochanego w fantasy, SF i thrillerach, lata młodzieńcze mającego już dawno za sobą? Trafiłem na nią przypadkowo. Na jednym z anglojęzycznych forów powieść polecał starszy wiekiem czytelnik. Zarekomendował Wyskok na tyle ciekawie, że postanowiłem po książkę sięgnąć, choć nie należę do grupy docelowej.

Gdybym był nastolatkiem, sądzę że byłbym Wyskokiem zachwycony. Mając lat tyle, ile mam, przeczytałem go z prawdziwą przyjemnością, uśmiechając się raz za razem, kiedy spoglądałem na świat oczami Zwierzaka. To jedna z tych rzadkich książek, które, choć traktują o młodzieży i do niej są skierowane, podobnie jak np. Dzienniki Adriana Mole'a, napisane zostały na tyle „z jajem”, że dorosły również może przeczytać je z przyjemnością.

***

„— Czy kiedy się wspinasz… — szukam odpowiednich słów, by wyrazić własne uczucia. — To pochłania twój umysł i go wycisza?
Twarz Zwierzaka, tylko częściowo oświetlona przez płomienie, prawie tonie w mroku. Widzę jednak, jak przemykają po niej emocje.
— Tak — odpowiada. — To trochę tak, jakbym znikał.
— Właśnie. — Niesamowicie jest rozmawiać z kimś, kto rozumie.
— To sprawia, że chomik wyrywa się z klatki — dodaje.
W tej chwili na powrót nie jestem pewna, czy mimo wszystko nadajemy na tej samej fali.
— Chomik? — pytam.
— Ta. To trochę tak, jakby twój umysł był chomikiem biegnącym w kołowrotku. Te same myśli, dzień po dniu. Nie możesz się wyrwać z tego kręgu. Nie tak naprawdę, pomijając sporadyczne chwile. Kiedy się wspinam, skupienie na kolejnym ruchu i ekwipunku wypełnia całe to miejsce. Myśli znikają, a kołowrotek się zatrzymuje... Chomik jest wolny.
Łapię, o co mu chodzi. Kiwam głową. Ale po chwili znów czuję się sfrustrowana.
— Chodzi o to, że ja jestem chomikiem? Mój umysł jest chomikiem? Czy o co?
Zwierzak parska śmiechem.
— Nie zastanawiaj się nad tym zbyt głęboko, bo na powrót znajdziesz się w kołowrotku”.

*

„«Wyskok» to wyjątkowa opowieść o nastolatkach nierozumianych przez rodziców, podróżowaniu, szukaniu swojego miejsca na ziemii, o etykietach, które należy zerwać i nieocenianiu ludzi po pozorach. Bardzo romantyczna, zabawna, trochę skomplikowana, z subtelnym wątkiem fantastycznym. Opowiada o nauce życia chwilą i niewysuwania się w przyszłość. To przygoda, która wciąga, zaskakuje i umiejętnie porusza trudne tematy, z którymi zmagają się młodzi ludzie”. — http://sunreads.blogspot.com/2017/08/wyskok-elisa-carbone.html

*

„Przyznam szczerze, nie wiedziałam, czego mam się spodziewać sięgając po «Wyskok» Elisy Carbone. Myślałam, że będzie to kolejna wesoła, młodzieżowa książka, którą przeczytam z uśmiechem i odłożę. Okazało się, że czytałam w każdej wolnej chwili, nie mogąc się oderwać i klepałam paluszkami na klawiaturze czy to telefonu, czy laptopa szukając informacji o wspinaczce, poznając fachowe zwroty oraz oglądając zdjęcia miejsc, które są wymienione w pozycji. […] «Wyskok» jest po prostu świetny. Nie mam innego określenia. Jest to historia pełna szalonych przygód, ale też dajaca do myślenia nad własnym życiem. […] Książka poza samą wspinaczką porusza sprawy życia i postrzegania własnego świata, swojej osoby i wszystkiego, co nas otacza. […] Pozycję napisaną przez Carbone, warto przeczytać. Naprawdę. Jest to świetna historia, która pomiędzy górami i skałami, posiada rozkwitającą miłość. Książka, która pobudzi chęć wspinaczki górskiej, albo chociaż pooglądanie sobie zdjęć i filmów z tego sportu”. — http://podrugiejstronieokladki6.blogspot.com/2017/04/co-bys-zrobi-gdybys-sie-nie-ba.html

*

„Fabuła «Wyskoku» bazuje na młodzieńczych problemach, ale przede wszystkim dotyka ważnego aspektu - porozumienia międzyludzkiego. Stopniowo wszystko nabiera sensu, a dziwnie splecione losy P.K. i Zwierzaka nie wydają się sztucznie wykreowane przez Elisę Carbone. Udaną okładkę psuje dziwna czcionka, która może sugerować infantylność tej książki. Nic bardziej mylnego, fabularnie to przyzwoita pozycja, ale w warstwie psychologicznej jest bardzo wartościową książką. To nie jest prosta historia miłosna zamknięta na etapie młodzieńczego i naiwnego uczucia. Ta głębsza warstwa opowieści pozwala na odblokowanie dużej dozy empatii i otwarcie szufladek naszego umysłu i to jest największa wartość płynąca z lektury «Wyskoku». […] Jakub Steczko, autor polskiego tłumaczenia, świetnie oddał klimat książki i czyta się ją błyskawicznie. Z rozdziału na rozdział ciągle obiecywałam sobie, że to już ostatni na dzisiaj, po czym kończył się on w takim momencie (!), że zakończenie lektury graniczyło z cudem”. — http://zukoteka.blox.pl/2017/05/Gdy-Twoj-umysl-jest-jak-chomik-ktory-nalogowo.html

*

Wyskok to specyficzna lektura. Wciągająca i zaskakująca. Często zabawna, ale też porusza cięższe tematy. Posiada interesująca i oryginalną dynamikę. Narracja w sposób specyficzny i fascynujący podzielona jest miedzy bohaterów, tak, że nasza uwaga stale jest podtrzymywana. […] Jeżeli szukacie czegoś na lato, gorące dni to właściwy wybór. Jak pisałam, książka jest specyficzna, ale w taki sposób, któremu warto dać szansę. Warto samemu jej skosztować, bo osobiście nie czytałam nic podobnego”. — http://fishtalks.blogspot.com/2017/06/booknerd-rev-wyskok-elisa-carbone.html

*

„Pasja, marzenia, wielkie plany i przewrotny los — to w dużym skrócie składniki tej lektury. Każdy z nich dopracowany w detalu i ukazany z sercem nie wzbudza żadnych pytań o realność rozgrywanych wydarzeń. Wspinaczka nie jest moją mocną stroną, a jednak poprzez zaangażowanie autorki mogłam zrozumieć pasje bohaterów — ich siłę do tego by piąć się wyżej, ich zaangażowanie i brak lęku przed niebezpieczeństwem. Carbone w niezwykle obrazowy sposób pokazała mi, że każda pasja jest wyjątkowa i ukazała jej piękno laikowi, który do tej pory nawet nie myślał, by zająć się wspinaczką. To jednocześnie świadczy o dużym warsztacie literackim autorki, która umiejętnie posługując się słownictwem i stylem przekona do siebie każdego czytelnika.
Książki uczą życia i to nie pierwsza lektura, która to udowadnia. A jednak każda taka historia zmienia mnie choćby w niewielkim stopniu. Bardzo się cieszę, że mogłam poświęcić swój czas lekturze «Wyskoku», bo okazała się ona dla mnie cenną lekcją. Przez pryzmat swobody i lekkości spojrzałam na problemy życia codziennego z zupełnie innej perspektywy, mogłabym nawet napisać — z innej wysokości. To naprawdę dobra książka i zdecydowanie warta uwagi — polecam!” — http://thievingbooks.blogspot.com/2017/07/wyskok-elisa-carbone.html

Wydanie polskie

Wyskok, polska okładka

[Okładka polskiej graficzki, na którą zdecydowało się wydawnictwo]

Okładka wydania amerykańskiego

Jump

[Wydanie anglojęzyczne]

Okładka amerykańskiego wydania, delikatnie mówiąc, nie porywa. W ramach zabijania czasu wykonałem więc własny projekt. Dołączyłem go do tekstu wysłanego do wydawnictwa, oferując gratis. Wymagał jedynie zakupu licencji na wykorzystanie zdjęcia z serwisu stockowego. Wydawał mi się, i nadal wydaje, naprawdę fajny i oddający „duszę” powieści. Wydawnictwo nie zdecydowało się z niego skorzystać. Z niezrozumiałych dla mnie powodów fantastyczną książkę przygodową (choć z mocno zarysowanym wątkiem romantycznym) opatrzono okładką harlequina dla gimnazjalistek. Szkoda. Uważam, że Wyskok to książka dla każdego, bez względu na płeć i wiek. Teraz podlotki mogą się rozczarować, że to nie ckliwy romans, a chłopcy książkę z taką okładką ominą szerokim łukiem.

Moja propozycja okładki

Wyskok, propozycja okładki

[Projekt wykorzystuje miniaturkę zdjęcia z serwisu iStock © Don Joski]

Kikając tutaj można obejrzeć kilka wersji okładki, z etapu jej tworzenia, obrazujących moje eksperymenty z różnymi zdjęciami dostępnymi w serwisach stockowych.

Zaproponowałem też wydawnictwu umieszczenie na karcie tytułowej takiego chomika (pochodzi z serwisu stockowego). Kto przeczytał Wyskok, rozumie dlaczego. Wydawało mi się to doskonałym smaczkiem. Niestety ten pomysł także nie zyskał aprobaty.

Serwis Cyfroteka.pl udostępnia fragment powieści — można zapoznać się z nim tutaj.

http://233c.pl